Zatrucie na obozie sportowym pod Tomaszowem Lubelskim. 16 dzieci w szpitalach
We wtorek wieczorem karetki zabrały do szpitali 16 dzieci z obozu sportowego pod Tomaszowem Lubelskim. Objawy wskazywały na zatrucie pokarmowe, a małych pacjentów rozwieziono do trzech różnych miast. Okolicznościami zajmują się policja i sanepid.
Uczestnicy obozu sportowego, który odbywał się w okolicach Tomaszowa Lubelskiego, zaczęli skarżyć się na dolegliwości wskazujące na zatrucie pokarmowe. We wtorek wieczorem pod obiekt podjechały karetki — do szpitali trafiło 16 dzieci.
Małych pacjentów rozdzielono między trzy ośrodki. Przyjęły ich placówki medyczne w Tomaszowie Lubelskim, Biłgoraju oraz Zamościu.
Inaczej całą sytuację ocenia właściciel hotelu, w którym przebywali uczestnicy obozu. Zwracał uwagę, że te same posiłki jedli u niego również dorośli — trenerzy oraz inni goście — a od nikogo z nich nie dotarły podobne sygnały. „Nikt nie zgłaszał takiego przypadku” — powiedział. Jego zdaniem odpowiadać za wszystko mogły raczej panujące wówczas wysokie temperatury.
Wyjaśnianiem sprawy zajmują się równolegle policja i sanepid, które prowadzą własne czynności.
Relacje rozchodzą się w kwestii liczby poszkodowanych. W części doniesień mowa jest ogólnie o kilkunastu dzieciach, gdzie indziej pada konkretna liczba 16. Sam przebieg zdarzenia i kierunek wyjaśniania opisywany jest zbieżnie.
Osobno, poza sprawą lubelskiego obozu, wśród napływających informacji znalazł się opis innego zdarzenia z udziałem dzieci. W jednej z warszawskich świetlic, przy ul. Farbiarskiej, pięcioro pięcio- i sześciolatków zjadło owoce zerwane w ogrodzie placówki. Po chwili wystąpiły u nich objawy zatrucia, a dwoje — u których dolegliwości okazały się mocniejsze — przewieziono do szpitala.
Warto pamiętać, że w szerszym ujęciu przyczynę zbiorowego zatrucia ustala się dopiero po badaniach, a wstępne tłumaczenia stron, w tym wskazywanie na upał, nie przesądzają wyniku postępowania służb.