Wojsko wyłowiło drona z Bałtyku koło Jarosławca. Wstępne ustalenia wskazują na Rosję
Z Morza Bałtyckiego przy plaży w Rusinowie koło Jarosławca wojsko wydobyło bezzałogowy statek powietrzny. Wstępne ustalenia wskazują, że maszyna pochodzi z Rosji. Urządzenie przejęła Żandarmeria Wojskowa, a służby sprawdzają przede wszystkim, czy znalezisko jest bezpieczne.
Bezzałogowiec został namierzony i wyciągnięty z wody przy plaży w Rusinowie, niedaleko Jarosławca. O operacji poinformował w mediach społecznościowych szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Szef resortu zaznaczył, że według pierwszych ustaleń urządzenie pochodzi z Rosji. Takie przypisanie ma na razie charakter wstępny i tak właśnie zostało sformułowane w jego komunikacie.
Znaleziskiem zajęła się Żandarmeria Wojskowa, która przejęła maszynę i wspólnie z innymi służbami pilnuje okolicy. Rzecznik komendanta głównego formacji, ppłk Dariusz Rozkosz, wskazał, co jest teraz najpilniejsze: „Musimy sprawdzić, na ile ten statek powietrzny jest bezpieczny". Teren wokół miejsca wydobycia pozostaje zabezpieczony, a wojsko po zakończeniu podjęcia drona nie opuściło rejonu.
Dostępne relacje rozchodzą się w jednym punkcie — dokładności wskazania miejsca. W części z nich mowa ogólnie o rejonie Jarosławca, w pozostałych pada konkretny adres zdarzenia, czyli plaża w Rusinowie. Różnica dotyczy wyłącznie szczegółowości opisu, a nie samego przebiegu akcji, który we wszystkich doniesieniach wygląda tak samo.
Warto pamiętać, że na tym etapie wiedza o zdarzeniu jest szczątkowa. Nie wiadomo, kiedy bezzałogowiec znalazł się w wodzie ani w jakim jest stanie — odpowiedzi ma dopiero przynieść badanie, o którym mówi Żandarmeria. W szerszym ujęciu oznacza to, że informacja o rosyjskim pochodzeniu maszyny pozostaje na razie wnioskiem wstępnym, a nie zamkniętym ustaleniem służb.