Węgierski MSZ przepłacał za respiratory. Prokuratura bada zawyżone ceny
Węgierskie ministerstwo spraw zagranicznych potwierdziło, że w czasie pandemii płaciło za respiratory więcej, niż wynosiły ceny rynkowe. Zamówienia szły przez pośredników, a wartość sprzętu liczona jest w setkach milionów euro. Sprawą zajmuje się prokuratura.
Zakupy sprzętu medycznego z okresu pandemii Covid-19 wróciły na Węgrzech jako temat dla śledczych. Resort dyplomacji, który odpowiadał wtedy za sprowadzanie respiratorów, płacił za nie stawki odbiegające od tych obowiązujących na rynku. Przyznał to w czwartek sekretarz stanu w węgierskim MSZ Gyorgy Laszlo Velkey.
Ministerstwem kierował w tamtym czasie Peter Szijjarto. Urządzeń nie kupowano bezpośrednio od producentów — transakcje przechodziły przez pośredników. Przynajmniej jeden z nich miał związki z otoczeniem gabinetu Viktora Orbana. Mowa o tysiącach sztuk sprzętu.
Postępowanie prowadzi prokuratura. Śledczy chcą ustalić, skąd wzięły się drastycznie podniesione stawki i dlaczego kontrakty trafiały do przedsiębiorstw założonych krótko wcześniej, wiązanych z obozem władzy.
Suma, o jakiej mowa, nie jest w dostępnych doniesieniach jednolita. Według jednej wersji wartość zamówionego sprzętu przekracza 820 mln euro. Inna podaje konkretną kwotę: 827 mln euro, czyli około 3,55 mld zł. Rozbieżność jest niewielka, ale pokazuje, że pełne rozliczenie zakupów wciąż pozostaje otwarte. Różni się też sposób opisywania samego Szijjarto — raz jako szefa resortu z tamtego okresu, raz jako byłego ministra spraw zagranicznych.
Warto pamiętać, że relacje nie mówią, komu ewentualnie postawiono zarzuty ani na jakim etapie znajduje się śledztwo. Nie wskazano też nazw firm, które realizowały dostawy, poza ogólnym stwierdzeniem, że powstały niedługo przed zawarciem umów. Na tym etapie pewne jest jedno: przepłacanie potwierdza samo ministerstwo, a nie tylko strona krytykująca rząd.