W akcie zgonu Elżbiety II wpisano podeszły wiek. Dokument podpisała księżniczka Anna
Cztery lata po śmierci Elżbiety II wciąż wraca pytanie o przyczynę odejścia monarchini. W dokumencie podpisanym przez księżniczkę Annę zapisano jedynie podeszły wiek. Część doniesień zapowiada jednak, że królewska ekspertka wskazuje na inny powód.
Data 8 września wróciła w tym roku po raz czwarty od czasu, gdy w szkockiej rezydencji Balmoral zmarła Elżbieta II. Monarchini miała wtedy 96 lat, a w historii zapisała się jako władczyni o najdłuższym panowaniu. Był to czwartek, a wiadomość obiegła świat w ciągu kilku godzin.
Oficjalny dokument stwierdzający zgon podpisała córka zmarłej, księżniczka Anna. Jako powód śmierci figuruje w nim wyłącznie „podeszły wiek" — bez wskazania choroby czy innych okoliczności medycznych.
Ostatnie dni królowej wyglądały zwyczajnie jak na jej tryb życia. Na dwie doby przed śmiercią przyjęła Liz Truss, która obejmowała wówczas urząd premiera Wielkiej Brytanii, i wykonywała swoje obowiązki uśmiechnięta. Komunikat Pałacu Buckingham mówił później, że monarchini „odeszła spokojnie" w Balmoral. Część relacji dodaje, że książę William nie dotarł do zamku przed jej śmiercią.
Doniesienia rozchodzą się w dwóch punktach. Pierwszy dotyczy samej przyczyny: obok lakonicznego zapisu z aktu zgonu pojawia się zapowiedź, że królewska ekspertka po latach przerwała milczenie i wskazała jeden poruszający powód, który miał wszystko zmienić — jej ustaleń nie przytoczono jednak w szczegółach. Drugi punkt to ocena, czy dokument cokolwiek wyjaśnił. Według jednych przekazów podał on jasną, oficjalną przyczynę, według innych — zamiast rozwiać wątpliwości, wywołał falę teorii spiskowych.
Różnie opisywany jest też odbiór tamtej wiadomości. Jedne relacje mówią o ogromnym zaskoczeniu Brytyjczyków, dla których królowa była symbolem stabilności, inne akcentują jej sędziwy wiek i to, że wielu spodziewało się wtedy pełnych informacji o stanie zdrowia władczyni.
W szerszym ujęciu warto pamiętać, że zapis o podeszłym wieku jest w brytyjskich dokumentach dopuszczalną formułą i sam w sobie nie oznacza, że cokolwiek zatajono. Dopóki nie poznamy pełnej treści wypowiedzi ekspertki, doniesienia o innym powodzie śmierci pozostają zapowiedzią, a nie ustaleniem.