Używane auto przed zakupem: co sprawdzić w papierach, pod karoserią i w trakcie jazdy
Kupno samochodu z drugiej ręki łatwo zamienić w kosztowną pomyłkę. Ryzyko ograniczają kontrola dokumentów i historii pojazdu, oględziny lakieru i podwozia, odczyt błędów z elektroniki oraz dłuższa jazda testowa. Obowiązki kupującego nie kończą się też w chwili podpisania umowy.
Sprawdzanie zaczyna się, zanim kupujący w ogóle zobaczy samochód. Dowód rejestracyjny i raport z historii pozwalają szybko odsiać oferty budzące wątpliwości. Numer VIN z papierów trzeba zestawić z tym na karoserii i na tabliczce znamionowej. W zapisach cyfrowych warto śledzić, czy licznik rośnie równomiernie i czy auto nie miało szkody całkowitej. Dane ubezpieczycieli potrafią ujawnić stłuczki przemilczane w ogłoszeniu, a luki w historii serwisowej lub opór sprzedawcy przed weryfikacją to sygnał ostrzegawczy.
Karoserię najlepiej oglądać w dobrym świetle, z miernikiem grubości lakieru, sprawdzając każdy element — także dach, słupki i wnęki drzwi. Wyraźnie zawyżone wyniki albo szpachla zdradzają pracę blacharza. Równie ważny jest spód auta, oglądany z kanału lub podnośnika: wycieki z silnika, skrzyni i dyferencjału, rdza na progach i podłużnicach, kondycja przewodów hamulcowych i zawieszenia, amatorskie spawy w konstrukcji nośnej. Pomijanie podwozia to częsty błąd, a przecieki czy korozja potrafią szybko obciążyć portfel.
Pod maską trzeba skontrolować olej i poszukać śladów płynów. Podejrzanie wymyty silnik może maskować nieszczelności. Rozruch na zimno pozwala usłyszeć zużyty łańcuch rozrządu i kłopoty z wtryskiem. Komputer diagnostyczny odczyta błędy zapisane w sterownikach, również w module SRS/Airbag, np. ślad po wystrzale poduszki czy uszkodzoną matę wykrywającą pasażera.
Jazda próbna powinna trwać kilkanaście minut po różnych nawierzchniach, by silnik się rozgrzał. Moc ma narastać równo, bez szarpnięć i trybu awaryjnego. Drgania kierownicy albo znoszenie w bok sugerują krzywe tarcze hamulcowe lub rozregulowaną geometrię. W automacie biegi powinny wchodzić niewyczuwalnie, także przy redukcji. Mocne hamowanie w bezpiecznym miejscu sprawdzi hamulce i ABS.
Sama cena nie powinna przesądzać — liczą się też przebieg, rodzaj silnika, wyposażenie, wnętrze i opony. Sprzedający może wystawić ogłoszenie sam albo oddać auto do skupu; w tym drugim przypadku warto wcześniej poznać zasady wyceny, potrzebne dokumenty i sposób rozliczenia. Po podpisaniu umowy trzeba jeszcze dopełnić formalności urzędowych.
Warto pamiętać, że porady te pochodzą z tekstów sponsorowanych, przygotowanych na zlecenie firm z branży motoryzacyjnej, dlatego zachęty do korzystania z płatnych usług należy traktować z dystansem.