USA uprzedzają sojuszników, że na broń i obronę powietrzną trzeba będzie czekać latami
Waszyngton zapowiedział partnerom, że część zamówionego uzbrojenia, w tym systemy obrony powietrznej, może do nich trafić nawet z pięcioletnim poślizgiem. Pentagon chce najpierw odbudować własne magazyny, mocno przetrzebione w trakcie wojny z Iranem.
Amerykańska administracja przekazała państwom sojuszniczym ostrzeżenie w sprawie harmonogramu dostaw uzbrojenia. Zamówienia na kluczowe rodzaje broni oraz na systemy obrony powietrznej mogą być realizowane ze znaczną zwłoką. W najbardziej pesymistycznym wariancie opóźnienie ma sięgnąć pięciu lat. Informacja pojawiła się w amerykańskich mediach 18 września, w piątek.
Źródłem problemu jest stan rezerw samego Pentagonu. Podczas wojny z Iranem Stany Zjednoczone zużyły dużą część swoich zapasów. Teraz ich odtworzenie ma pierwszeństwo, a to właśnie ono ma powodować zwłokę w realizacji kontraktów zagranicznych. Skutki mogą odczuć także odbiorcy w Europie.
Doniesienia nie są w pełni zgodne co do zakresu i skali problemu. Większość relacji wymienia broń oraz systemy obrony powietrznej, jedna natomiast pisze wprost o amunicji. Różnie określany jest też horyzont czasowy: obok górnej granicy pięciu lat pojawia się ogólniejsze stwierdzenie, że dostawy mogą przesunąć się o kilka lat. Żadna z dostępnych informacji nie precyzuje, których konkretnie systemów ani których państw dotyczą zapowiadane opóźnienia.
Warto pamiętać, że dla krajów, które modernizację swoich armii opierają na sprzęcie zza oceanu, wieloletnia luka w dostawach może oznaczać konieczność przebudowy planów zakupowych. W szerszym ujęciu sytuacja pokazuje, że zdolności produkcyjne amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego mają swoje granice, a potrzeby własnych sił zbrojnych USA wyprzedzają w kolejce zobowiązania wobec partnerów.