USA uderzyły w irańskie wyrzutnie na Laraku, Iran zapowiada odwet
Amerykańskie wojsko zaatakowało w niedzielę dwie irańskie wyrzutnie rakietowe na Laraku. To pierwsza taka operacja od końca lipca, po blisko miesięcznej przerwie w walkach. Teheran zapowiedział odpowiedź, a według części doniesień rakiety poleciały już w stronę amerykańskich baz w Jordanii.
Do ataku doszło w niedzielę. Amerykanie trafili dwie irańskie wyrzutnie rakietowe na Laraku. O operacji publicznie mówił Tim Hawkins, kapitan marynarki wojennej USA; w innej wersji wydarzeń informację przekazał niewymieniony z nazwiska przedstawiciel amerykańskich władz.
Uderzenie przerwało trwający blisko miesiąc okres bez walk. Poprzednia akcja wymierzona w Iran miała miejsce pod koniec lipca — niedzielna była pierwszą od tamtego czasu.
Bilans strat pozostaje nieprecyzyjny. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej przekazał, że są zabici i ranni: kilku żołnierzy oraz cywile. Dokładnych liczb nie podano.
Teheran od razu zasygnalizował, że atak nie zostanie bez odpowiedzi. Według części doniesień odwet już nastąpił — irańskie rakiety poleciały w stronę amerykańskich baz w Jordanii, a Iran tłumaczył to śmiertelnym, jak sam to określił, uderzeniem. O ostrzale sił USA w Jordanii mówił również amerykański dziennikarz, powołując się na źródło w Waszyngtonie.
Relacje rozchodzą się w kilku punktach. Miejsce ataku raz opisywane jest jako wyspa Larak, raz ogólnie jako Cieśnina Ormuz. Różni się też to, kto ujawnił operację: raz jest to kapitan marynarki występujący pod nazwiskiem, raz anonimowy urzędnik. Najpoważniejsza różnica dotyczy odwetu — część materiałów zatrzymuje się na samej zapowiedzi Teheranu, inne opisują już wystrzelone rakiety.
Warto pamiętać, że są to doniesienia z pierwszych godzin po zdarzeniu i nie zawierają pełnego bilansu ofiar ani skutków ostrzału baz w Jordanii. W szerszym ujęciu sygnalizowany jest również wzrost cen ropy.