Ukrainiec podejrzany o sabotaż Nord Stream zatrzymany w chorwackiej Puli
Policja w chorwackiej Puli ujęła w środę obywatela Ukrainy, którego niemieccy śledczy wiążą z eksplozjami na gazociągach Nord Stream. Podstawą był Europejski Nakaz Aresztowania — ten sam, którego wykonania jesienią zeszłego roku odmówił polski sąd.
Do ujęcia mężczyzny doszło w środę w Puli, na zachodzie Chorwacji. Zatrzymania dokonała miejscowa policja, a działano na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. O sprawie poinformowała niemiecka prokuratura federalna, która ma siedzibę w Karlsruhe.
Chodzi o obywatela Ukrainy, którego śledczy z Niemiec wiążą z wysadzeniem rosyjskiego gazociągu Nord Stream w 2022 roku. Bałtyckie nitki zostały wtedy uszkodzone przez eksplozje. To nie pierwsze zatrzymanie w tym postępowaniu — mowa o kolejnym z podejrzanych.
Zatrzymany nie jest postacią nową dla europejskiego wymiaru sprawiedliwości. Jesienią zeszłego roku polski sąd nie zgodził się na przekazanie go stronie niemieckiej. Już wtedy ścigano go europejskim nakazem, a niemieckie władze go wówczas nie otrzymały.
Fakt zatrzymania potwierdził jego obrońca, mec. Tymoteusz Paprocki.
Dane osobowe podejrzanego pojawiają się w dostępnych relacjach w różnych wersjach. Raz jest to Władimir Z., gdzie indziej Wołodymyr Ż., a w jeszcze innym przekazie pada pełne nazwisko: Wołodymyr Żurawlow. Rozbieżność dotyczy zarówno formy imienia, jak i tego, czy nazwisko skracane jest do inicjału.
W szerszym ujęciu warto pamiętać, że sprawa od początku toczy się na styku kilku jurysdykcji. Niemieckie śledztwo, polska odmowa wydania i chorwackie zatrzymanie pokazują, że ten sam nakaz bywa różnie oceniany przez sądy w kolejnych państwach.