Ukraina wstrzymała ataki na tankowce po telefonie od wiceprezydenta USA
Kijów zrezygnował z uderzeń na tankowce na Morzu Czarnym po rozmowie telefonicznej Wołodymyra Zełenskiego z J.D. Vance'em — wynika z doniesień medialnych. W tle są obawy Waszyngtonu o interesy amerykańskich firm oraz o dalszy wzrost cen ropy.
Informacja pojawiła się w środę, a jej źródłem mają być ukraińscy urzędnicy. Według tych doniesień Ukraina zaprzestała atakowania dronami tankowców, które obsługiwane są przez terminal w Noworosyjsku nad Morzem Czarnym.
Bezpośrednim powodem miała być prośba wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych. J.D. Vance skontaktował się telefonicznie z Wołodymyrem Zełenskim i to po tej rozmowie strona ukraińska zmieniła podejście.
Motywy Waszyngtonu, na jakie wskazują źródła, mają charakter gospodarczy. W grę wchodzą interesy amerykańskich koncernów, które ulokowały pieniądze w tym regionie, a także ryzyko, że ropa będzie drożeć jeszcze bardziej. Ceny surowca rosły już wcześniej — po wojnie w Iranie i po zamknięciu cieśniny Ormuz.
Doniesienia nie są jednak zgodne co do kilku istotnych szczegółów. Rozbieżnie opisywany jest charakter amerykańskiego wystąpienia: część przekazów mówi o żądaniu i wymuszeniu, inne — o prośbie i apelu. Różnice dotyczą też tego, jakie jednostki przestały być celem: raz mowa o tankowcach ogólnie, raz o statkach rosyjskich, a raz wprost o nierosyjskich. Nie ma również jednej wersji co do skali zmiany — z jednych relacji wynika całkowite wstrzymanie ataków, z innych ich ograniczenie.
W szerszym ujęciu: powyższy materiał opiera się wyłącznie na doniesieniach medialnych opartych na anonimowych źródłach. Warto pamiętać, że żadna ze stron — ani Kijów, ani Waszyngton, ani Moskwa — nie potwierdziła w przytoczonych relacjach opisywanych ustaleń, a różnice w opisie tego samego zdarzenia sugerują ostrożność w traktowaniu szczegółów jako przesądzonych.