Trzy miesiące bez prawa jazdy za czerwone światło na przejeździe kolejowym
Ministerstwo Infrastruktury przygotowało przepisy, które mają odbierać prawo jazdy na trzy miesiące kierowcom wjeżdżającym pod czerwone światło na przejeździe kolejowym. Prace przyspieszyła katastrofa w Sokolnikach Suchych, w której zginęła jedna osoba. Projektu wciąż nie opublikowano, a nowa kara nie obowiązuje.
Kluczowa propozycja jest jedna: czerwone światło przed torami ma kosztować kierowcę uprawnienia na trzy miesiące. Dziś takie zachowanie kończy się mandatem 2000 zł i 15 punktami karnymi, a odebranie dokumentu byłoby dolegliwością dodaną do tego zestawu. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak przekazał, że zapisy są już napisane i mają wejść do konsultacji w trybie pilnym. „Musimy przemówić do wyobraźni kierowców" — mówił szef resortu. Donald Tusk chce, by gotowy dokument stanął na posiedzeniu Rady Ministrów już w przyszłym tygodniu.
Drugi wątek to Kodeks karny, nad którym resorty infrastruktury i sprawiedliwości mają pracować razem. Jeśli zachowanie na przejeździe doprowadzi do poważnego zagrożenia, sąd miałby sięgać po ostrzejsze narzędzia — do kary więzienia i zakazu kierowania pojazdami włącznie. Na razie mowa o planach: ustawy nie opublikowano, a ostateczny kształt pakietu pozostaje otwarty.
Punktem zwrotnym była katastrofa w Sokolnikach Suchych na Mazowszu. Na przejeździe wyposażonym w sygnalizację świetlną pociąg PKP Intercity „Koziołek" na trasie Lublin Główny – Szczecin Główny uderzył w ciężarówkę. W składzie jechało około 120 osób, jedna z nich zginęła. Wstępne ustalenia prokuratury wskazują, że samochód ciężarowy znalazł się na torach w chwili, gdy zbliżał się pociąg. Okoliczności wyjaśniają prokuratura i komisja kolejowa.
Skala problemu wykracza poza pojedyncze tragedie. Dane Urzędu Transportu Kolejowego mówią o 186 wypadkach na przejazdach kolejowo-drogowych w 2025 r., a do końca sierpnia 2026 r. odnotowano ich już 138. PKP PLK od lat powtarzają, że za 99 proc. takich zdarzeń odpowiadają uczestnicy ruchu drogowego: jazda pod czerwone, lekceważenie znaków STOP, wjeżdżanie pod opadające rogatki.
Przypominane są też dawniejsze sprawy. W 2012 r. w Bratoszewicach bus, którym jechało 10 osób, wjechał na niestrzeżony przejazd wprost pod pociąg — ośmioro pasażerów zginęło na miejscu, jeszcze jedna osoba zmarła później w szpitalu. W 2019 r. w Puszczykowie między zamykającymi się rogatkami utknęła karetka, w którą uderzył pociąg Intercity; śmierć ponieśli lekarz i ratownik medyczny, a ciężko ranny kierowca ambulansu usłyszał prawomocny wyrok pięciu lat więzienia za wjazd na przejazd przy czerwonym świetle i opadających rogatkach.
Głos zabrał także Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych, domagając się realnej poprawy bezpieczeństwa na przejazdach. Klimczak zaprosił związkowców do rozmów i zapowiedział, że część ich pomysłów może znaleźć się w nowych regulacjach. Za zbyt radykalną uznał natomiast zapowiadaną przez maszynistów akcję zwalniania do 20 km/h przed przejazdami.
Warto pamiętać, że dla kierowców na dziś nic się nie zmienia — obowiązują dotychczasowe sankcje, a rządowe zapowiedzi to etap przed przyjęciem projektu. W szerszym ujęciu widać, że ciężar zaostrzeń ma spaść na użytkowników dróg, nie na samą infrastrukturę przejazdów.