Wiadomości 60 · materiał własny

Trzy miesiące bez prawa jazdy za czerwone światło na przejeździe kolejowym

12 września 2026 · na podstawie 9 niezależnych relacji

Ministerstwo Infrastruktury przygotowało przepisy, które mają odbierać prawo jazdy na trzy miesiące kierowcom wjeżdżającym pod czerwone światło na przejeździe kolejowym. Prace przyspieszyła katastrofa w Sokolnikach Suchych, w której zginęła jedna osoba. Projektu wciąż nie opublikowano, a nowa kara nie obowiązuje.

Kluczowa propozycja jest jedna: czerwone światło przed torami ma kosztować kierowcę uprawnienia na trzy miesiące. Dziś takie zachowanie kończy się mandatem 2000 zł i 15 punktami karnymi, a odebranie dokumentu byłoby dolegliwością dodaną do tego zestawu. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak przekazał, że zapisy są już napisane i mają wejść do konsultacji w trybie pilnym. „Musimy przemówić do wyobraźni kierowców" — mówił szef resortu. Donald Tusk chce, by gotowy dokument stanął na posiedzeniu Rady Ministrów już w przyszłym tygodniu.

Drugi wątek to Kodeks karny, nad którym resorty infrastruktury i sprawiedliwości mają pracować razem. Jeśli zachowanie na przejeździe doprowadzi do poważnego zagrożenia, sąd miałby sięgać po ostrzejsze narzędzia — do kary więzienia i zakazu kierowania pojazdami włącznie. Na razie mowa o planach: ustawy nie opublikowano, a ostateczny kształt pakietu pozostaje otwarty.

Punktem zwrotnym była katastrofa w Sokolnikach Suchych na Mazowszu. Na przejeździe wyposażonym w sygnalizację świetlną pociąg PKP Intercity „Koziołek" na trasie Lublin Główny – Szczecin Główny uderzył w ciężarówkę. W składzie jechało około 120 osób, jedna z nich zginęła. Wstępne ustalenia prokuratury wskazują, że samochód ciężarowy znalazł się na torach w chwili, gdy zbliżał się pociąg. Okoliczności wyjaśniają prokuratura i komisja kolejowa.

Skala problemu wykracza poza pojedyncze tragedie. Dane Urzędu Transportu Kolejowego mówią o 186 wypadkach na przejazdach kolejowo-drogowych w 2025 r., a do końca sierpnia 2026 r. odnotowano ich już 138. PKP PLK od lat powtarzają, że za 99 proc. takich zdarzeń odpowiadają uczestnicy ruchu drogowego: jazda pod czerwone, lekceważenie znaków STOP, wjeżdżanie pod opadające rogatki.

Przypominane są też dawniejsze sprawy. W 2012 r. w Bratoszewicach bus, którym jechało 10 osób, wjechał na niestrzeżony przejazd wprost pod pociąg — ośmioro pasażerów zginęło na miejscu, jeszcze jedna osoba zmarła później w szpitalu. W 2019 r. w Puszczykowie między zamykającymi się rogatkami utknęła karetka, w którą uderzył pociąg Intercity; śmierć ponieśli lekarz i ratownik medyczny, a ciężko ranny kierowca ambulansu usłyszał prawomocny wyrok pięciu lat więzienia za wjazd na przejazd przy czerwonym świetle i opadających rogatkach.

Głos zabrał także Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych, domagając się realnej poprawy bezpieczeństwa na przejazdach. Klimczak zaprosił związkowców do rozmów i zapowiedział, że część ich pomysłów może znaleźć się w nowych regulacjach. Za zbyt radykalną uznał natomiast zapowiadaną przez maszynistów akcję zwalniania do 20 km/h przed przejazdami.

Warto pamiętać, że dla kierowców na dziś nic się nie zmienia — obowiązują dotychczasowe sankcje, a rządowe zapowiedzi to etap przed przyjęciem projektu. W szerszym ujęciu widać, że ciężar zaostrzeń ma spaść na użytkowników dróg, nie na samą infrastrukturę przejazdów.

Na podstawie

  1. Fakty Kaliskie
  2. Interia Motoryzacja
  3. https://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/news-wjazd-na-przejazd-na-czerwonym-rzad-chce-zabierac-prawa-jazd,nId,23542025