Trzy firmy z jednej wsi dostały od KARR blisko 4,5 mln zł dla powodzian
Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego skierowała prawie 4,5 mln zł z pomocy dla powodzian do trzech przedsiębiorstw z jednej wsi — wynika z dziennikarskiego śledztwa. Wśród obdarowanych jest mąż wiceprezeski agencji, a dokumentacja szkód to siedem zdjęć, na których powodzi nie widać.
Sprawa dotyczy pomocy dla poszkodowanych przez powódź na Dolnym Śląsku, którą rozdzielała Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego. Z ustaleń dziennikarskich wynika, że kwota bliska 4,5 mln zł trafiła do zaledwie trzech firm mających siedzibę w jednej wsi. Wśród obdarowanych znalazł się Piotr Konieczyński — mąż Anny Konieczyńskiej, związanej z kierownictwem agencji.
Dokumentacja szkód okazała się wyjątkowo skromna. Podstawą przyznania środków było siedem fotografii, a na żadnej z nich nie widać zniszczeń po powodzi. Wypłaty opierały się ponadto na oświadczeniach samych przedsiębiorców oraz na zaświadczeniach urzędu miasta, a te powstawały w oparciu o tabelkę z ogólną listą zalanych ulic. Dziennikarze wskazują, że wadliwych elementów w papierach jest więcej.
Po publikacji materiału Szymona Jadczaka na miejsce pojechał Janusz Życzkowski, reporter telewizyjny. Konieczyński odpowiadał wymijająco i skarżył się na „wulkan hejtu”. Małżeństwo mówiło przed kamerami o przykrych wiadomościach: „Dostajemy SMS-y i komentarze z hejtem”. Beneficjent nie wskazał miejsca, w którym woda miała wedrzeć się do jego domu, ani nie wytłumaczył, w jaki sposób fala powodziowa mogła dotrzeć na wzgórze.
Wątek rodzinnych powiązań nie kończy się na Konieczyńskich. O ponad 200 tys. złotych z tej samej puli starali się żona i teść Huberta Papaja, kierującego KARR — wynika z kolejnych doniesień. Nieruchomość, do której odnosił się wniosek, nigdy nie została zalana, a w czasie powodzi nie należała jeszcze do wnioskodawców.
Mieszkańcy Kotliny Jeleniogórskiej reagują z goryczą. „My możemy o takich pieniądzach tylko pomarzyć” — tak komentowali sprawę. Po niemal dwóch latach od kataklizmu remonty w sporej części domów wciąż nie zostały dokończone.
Relacje nie są zgodne co do funkcji Anny Konieczyńskiej: część materiałów nazywa ją wiceprezeską agencji, w innym miejscu mowa o byłej szefowej KARR. Różni się też opis tego, kto rozmawiał z małżeństwem — raz wskazany jest imiennie konkretny reporter telewizyjny, raz ogólnie przedstawiciele stacji telewizyjnych. Odmiennie określany bywa również krąg beneficjentów: jako sąsiedzi polityczki KO, jako osoby zaprzyjaźnione z samorządową spółką albo po prostu jako trzy firmy z jednej miejscowości.
Warto pamiętać, że przytoczone ustalenia pochodzą z pracy dziennikarskiej, a nie z rozstrzygnięcia jakiegokolwiek organu. W szerszym ujęciu spór sprowadza się do pytania, czy zaświadczenie oparte na liście ulic wystarczy, by uznać konkretną szkodę za udowodnioną.
Na podstawie
- Interia Fakty
- Onet Wiadomości
- WP Wiadomości
- https://wiadomosci.wp.pl/miliony-za-zacieki-na-scianach-i-zalana-piwnice-zdjecia-ktore-obnazaja-prawde-o-aferze-powodziowej-7317347027994624a
- https://wiadomosci.wp.pl/my-mozemy-tylko-pomarzyc-nadal-zmagaja-sie-ze-skutkami-powodzi-i-reaguja-na-tekst-wp-7317353309550592a
- https://wiadomosci.wp.pl/dostal-srodki-dla-powodzian-konieczynski-mowi-o-wulkanie-hejtu-7317426238371936a
- https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-nie-tylko-anna-konieczynska-chcieli-dostac-setki-tysiecy-szk,nId,23527909