Trzy dożywotnie zakazy, nierejestrowany pojazd i wyrok za wypadek na parkingu
Motocyklista z trzema dożywotnimi zakazami, kierowca pojazdu elektrycznego bez rejestracji i OC oraz nauczycielka skazana za potrącenie dziecka na szkolnym parkingu — to trzy odrębne sprawy z polskich dróg. Łączy je pytanie o to, kto faktycznie porusza się po nich legalnie.
W Wycinkach w gminie Sochocin drogówka zatrzymała do kontroli mężczyznę jadącego motocyklem marki Zhongneng. Sprawdzenie dokumentów pokazało, że 50-latek z powiatu ciechanowskiego w ogóle nie powinien prowadzić: uprawnienia miał cofnięte, a Sąd Rejonowy w Ciechanowie orzekł wobec niego aż trzy dożywotnie zakazy prowadzenia pojazdów mechanicznych. Podróż skończyła się na miejscu — jednoślad odebrała osoba wskazana przez kierującego, a jego samego osadzono w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych w Płońsku.
Mężczyzna usłyszał już zarzut. „Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie mężczyźnie zarzutu niestosowania się do orzeczonych zakazów prowadzenia pojazdów" — wyjaśniała nadkom. Kinga Drężek-Zmysłowska z płońskiej komendy. Sprawa jest o tyle poważniejsza, że do czynu miało dojść w ciągu pięciu lat od odbycia przynajmniej półrocznej kary więzienia za podobne umyślne przestępstwo, co podnosi zagrożenie do 5 lat pozbawienia wolności. Prokurator objął 50-latka dozorem policji ze stawiennictwem dwa razy w tygodniu, zakazem opuszczania miejsca stałego pobytu z obowiązkiem zgłaszania wyjazdów dłuższych niż siedem dni, a także nakazem abstynencji i powstrzymania się od kierowania jakimikolwiek pojazdami mechanicznymi.
Inny przypadek odnotowano w Czechowicach-Dziedzicach, gdzie policjanci skontrolowali 44-latka poruszającego się pojazdem elektrycznym. Zdaniem funkcjonariuszy budowa i osiągi maszyny kwalifikowały ją jako motorower, tymczasem sprzęt jeździł bez rejestracji, bez tablicy, bez wymaganego lusterka i bez obowiązkowego OC. Sprzedawca miał zapewniać, że żadne dokumenty nie są do tego potrzebne — policja oceniła to zupełnie inaczej.
Trzeci wątek znalazł już finał w sądzie. Nauczycielka, która na parkingu przy szkole w Bielawie potrąciła samochodem 8-letnią uczennicę, usłyszała nieprawomocny wyrok: rok więzienia w zawieszeniu, do tego grzywna 12 tys. zł, nawiązka sięgająca 100 tys. zł oraz zakaz prowadzenia pojazdów. Dziewczynka przeżyła, jednak 2,5 roku po zdarzeniu pozostaje w stanie wegetatywnym.
Warto pamiętać, że opisane sprawy dotyczą różnych miejsc i różnych etapów postępowań — dwie zatrzymały się na razie na kontroli i zarzutach, trzecia doczekała się wyroku, od którego wciąż przysługuje odwołanie. W szerszym ujęciu łączy je jedno: pytanie o to, kto i na jakich warunkach realnie zostaje dopuszczony do ruchu.