Trzeci dron i heksogen przy lotnisku w Lipsku. Merz zapowiada konsekwencje
Kilkanaście dni po sierpniowej próbie ataku na lotnisko w Lipsku odnaleziono kolejnego drona, a przy nim silny materiał wybuchowy. Kanclerz Friedrich Merz zapowiedział, że sprawcy działań hybrydowych zapłacą cenę, a rząd wkrótce przedstawi to, co ustalono na ich temat.
Do próby ataku na lotnisko w Lipsku doszło na początku sierpnia. Sprawa wróciła po kilkunastu dniach, gdy w rejonie portu lotniczego natrafiono na jeszcze jedną maszynę, a razem z nią na silny materiał wybuchowy.
Chodzi o heksogen. Jego obecność zmienia ocenę całego zdarzenia: przygotowania szły najwyraźniej dalej, niż zakładano bezpośrednio po incydencie, a planowane uderzenie mogło mieć znacznie szerszy zasięg.
Do sprawy odniósł się kanclerz Friedrich Merz. We wtorek zapowiedział, że ci, którzy stoją za hybrydowymi uderzeniami wymierzonymi w jego kraj, poniosą za to cenę. Dodał też, że rząd niebawem upubliczni to, co wiadomo o sprawcach dronowego incydentu.
Merz mówił również o skali ryzyka. Ostrzegł, że Niemcy mają do czynienia z „bardzo realnymi zagrożeniami", a sam kraj stał się celem „hybrydowych napastników".
Szczegóły znaleziska są opisywane rozbieżnie. Według jednej wersji chodzi o trzeciego z kolei drona, wykrytego kilkanaście dni po zdarzeniu, przy którym osobno zabezpieczono heksogen. Inna mówi po prostu o kolejnym bezzałogowcu wyposażonym w ładunek wybuchowy. Różni się też wskazywane miejsce: raz mowa ogólnie o Lipsku, raz o okolicach samego lotniska.
Warto pamiętać, że dotychczasowa wiedza o sprawie opiera się na doniesieniach medialnych, a oficjalne ustalenia dotyczące osób odpowiedzialnych mają dopiero zostać zaprezentowane przez rząd. Dopiero wtedy część dzisiejszych niejasności, w tym liczba i rozmieszczenie znalezionych maszyn, może zostać rozstrzygnięta.