Trump w Dublinie o zjednoczonej Irlandii, ulicami przeszły tysiące protestujących
Podczas pobytu w Irlandii prezydent USA Donald Trump oświadczył, że chciałby ujrzeć wyspę zjednoczoną. Wypowiedź spotkała się ze sprzeciwem Londynu i poruszeniem na miejscu. Wcześniej przez Dublin przeszła wielotysięczna demonstracja wymierzona w jego wizytę.
Wizyta prezydenta USA w Irlandii przyniosła wypowiedź, której na wyspie nikt nie potraktował jako neutralnej. W Dublinie Donald Trump przedstawił własny pogląd na kwestię zjednoczenia kraju. „Bardzo chciałbym zobaczyć zjednoczoną Irlandię" — powiedział amerykański przywódca. Na te słowa zareagował Londyn, który wyraził sprzeciw.
Osobnym punktem pobytu była zapowiedź gospodarcza. Trump zadeklarował zniesienie amerykańskich ceł obejmujących irlandzką whiskey. Deklarację złożył w ośrodku golfowym Doonbeg w hrabstwie Clare, przy okazji ceremonii wieńczącej turniej Irish Open.
Tłem wizyty były uliczne wystąpienia. W sobotę centrum stolicy Irlandii wypełniły tysiące ludzi, którzy nieśli setki transparentów i nie szczędzili amerykańskiemu gościowi drwin. Zarzucali mu agresywną politykę oraz doprowadzanie do wojen. Manifestacja odbyła się jeszcze zanim padła wypowiedź o zjednoczeniu wyspy.
Dostępne relacje rozchodzą się w tym, kogo deklaracja Trumpa poruszyła najmocniej. W jednej wersji na pierwszy plan wysuwa się reakcja Londynu, który postawił się słowom amerykańskiego prezydenta. W innej akcent pada na irlandzkich polityków, których wypowiedź miała urazić, oraz na wzburzenie samych mieszkańców.
Warto pamiętać, że doniesienia nie precyzują ani terminu, w jakim cła na whiskey miałyby zniknąć, ani formy, w jakiej Londyn przedstawił swoje stanowisko. W szerszym ujęciu to, co dla gościa zza oceanu było krótką uwagą na temat mapy wyspy, na miejscu dotyka sporu o zupełnie innym ciężarze.