Tańsze paliwo w Polsce ściąga Niemców do Świnoujścia. Tankują także kanistry
Spadek cen paliwa w Polsce ściągnął na stacje w Świnoujściu kierowców z Niemiec. Aut na niemieckich tablicach jest tam teraz tyle, że polskie rejestracje stały się rzadkością, a poza bakami napełniane są również kanistry. Jedna z relacji mówi o oszczędności sięgającej 4 złotych na każdym litrze.
Na przygranicznych stacjach w Świnoujściu widać przede wszystkim samochody z niemieckimi rejestracjami. Powodem jest obniżka cen paliwa po polskiej stronie — na tyle wyraźna, że kierowcy z Niemiec traktują tankowanie w Polsce jako okazję do zaoszczędzenia. Auta na polskich blachach są tam dziś widokiem rzadkim.
Przyjezdni nie ograniczają się do napełnienia zbiornika. Obok baków tankowane są kanistry, przywożone specjalnie po to, by zabrać do domu większy zapas paliwa.
Skalę ruchu pokazuje obserwacja z jednej ze stacji przy granicy polsko-niemieckiej: przez 15 minut zatankowało tam 19 samochodów, wszystkie na niemieckich numerach, a do tego napełniono co najmniej 12 kanistrów. Na miejscu mówiono, że natężenie ruchu wzrosło od poniedziałku, a pytania o tańsze paliwo pojawiały się już w niedzielę.
Motywacja bywa prosta. Simon, który po wakacjach spędzonych w Polsce wracał do Hanoweru, tłumaczył: „Tankuję, bo jest tu po prostu taniej".
Doniesienia rozchodzą się co do tego, jak duża jest korzyść. Tylko część z nich podaje konkretną kwotę i mówi o nawet 4 złotych różnicy na litrze; pozostałe poprzestają na stwierdzeniu, że rozpiętość cen po obu stronach granicy jest znaczna. Różni się też wskazane miejsce obserwacji: raz jest to wprost Świnoujście, raz bliżej nieokreślona stacja na granicy polsko-niemieckiej.
Warto pamiętać, że w dostępnych opisach nie pada ani jedna stawka za litr po żadnej ze stron granicy, nie wiadomo również, co stoi za obniżkami w Polsce ani jak długo mogą się one utrzymać. W szerszym ujęciu takie wyprawy po tańsze paliwo to zjawisko typowe dla obszarów przygranicznych, a ich kierunek zmienia się wraz z relacją cen.