Stuu z zarzutami. Prokuratura wnioskuje o dalszy areszt dla 34-latka
Twórca internetowy Stuart K.-B., znany w sieci jako Stuu, usłyszał w warszawskiej prokuraturze okręgowej zarzuty rozpijania małoletnich i czynów seksualnych wobec dzieci poniżej 15. roku życia. Winy nie uznał i odmówił wyjaśnień. Śledczy chcą, by 34-latek pozostał w areszcie.
Zarzuty postawione Stuartowi K.-B. obejmują dwa obszary: rozpijanie osób małoletnich oraz inne czynności seksualne wobec dzieci, które nie ukończyły 15 lat. Przesłuchanie przeprowadziła Prokuratura Okręgowa w Warszawie, a o jego wyniku poinformował w środę rzecznik tej jednostki, prok. Piotr Antoni Skiba.
Podejrzany zaprzeczył, by dopuścił się tego, co mu zarzucono, i skorzystał z prawa do milczenia — wyjaśnień nie złożył. Równolegle śledczy skierowali wniosek dotyczący dalszego pozbawienia wolności 34-latka, który jest już tymczasowo aresztowany.
Całe postępowanie stanowi konsekwencję głośnej afery znanej jako Pandora Gate. Stuart K.-B. to dziś były twórca internetowy; w sieci funkcjonował pod pseudonimem Stuu.
Relacje rozchodzą się w kwestii zagrożenia karą. Z większości doniesień wynika, że youtuberowi grozi do 12 lat więzienia, w jednym przypadku mowa jest natomiast o karze sięgającej 15 lat. Rozbieżnie opisywany jest też sam wniosek prokuratury: raz jako przedłużenie stosowanego już środka zapobiegawczego, raz jako jego utrzymanie. Praktyczna różnica jest niewielka — w obu wersjach chodzi o to, by mężczyzna nie opuścił aresztu — ale precyzyjnej formuły z dostępnych informacji nie da się jednoznacznie ustalić.
O tym, czy areszt zostanie przedłużony, zdecyduje sąd. Termin posiedzenia w tej sprawie nie wynika z dostępnych relacji, podobnie jak liczba osób pokrzywdzonych czy dalszy zakres śledztwa.
Warto pamiętać, że przedstawienie zarzutów otwiera postępowanie karne, a nie je zamyka. Podejrzany, który nie przyznaje się do winy i odmawia wyjaśnień, korzysta z przysługujących mu uprawnień procesowych, a o odpowiedzialności rozstrzyga dopiero prawomocny wyrok.