Stuart K.-B. usłyszał w warszawskiej prokuraturze zarzuty dotyczące nieletnich
Internetowy twórca znany jako Stuu, czyli Stuart K.-B., stanął w środę przed prokuratorami w Warszawie i usłyszał zarzuty dotyczące czynów seksualnych na szkodę nieletnich. Winy nie uznał, wyjaśnień nie złożył. Budynek prokuratury opuścił w asyście służb.
Do czynności doszło w środę, w siedzibie Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Mężczyzna, którego dane podawane są jako Stuart K.-B., a w sieci znany pod pseudonimem Stuu, formalnie stał się w tej sprawie podejrzanym.
Stanowisko śledczych jest zwięzłe: zarzuty obejmują przestępstwa seksualne, a pokrzywdzonymi mają być osoby nieletnie. Sam zainteresowany zaprzeczył, by dopuścił się zarzucanych mu zachowań, i skorzystał z prawa do milczenia — żadnych wyjaśnień nie złożył.
O przebiegu przesłuchania poinformował dziennikarzy rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej, prok. Piotr Antoni Skiba.
Relacje rozchodzą się w tym, jak precyzyjnie opisują postawione zarzuty. W jednej wersji mowa o czynach o charakterze seksualnym popełnionych na szkodę nieletnich, w innej — ogólniej — o wykorzystywaniu nieletnich. Różnica dotyczy również tego, co wiadomo o postawie podejrzanego podczas czynności: część doniesień poprzestaje na tym, że nie uznaje on winy, pozostałe dodają, iż odmówił także mówienia cokolwiek o sprawie.
Po zakończeniu przesłuchania podejrzany wyszedł z budynku prokuratury w asyście służb. Moment ten został zarejestrowany kamerą.
W szerszym ujęciu warto pamiętać, że postawienie zarzutów otwiera postępowanie, a nie je kończy. Na tym etapie znane są wyłącznie stanowiska stron — prokuratura formułuje zarzuty, podejrzany im zaprzecza. Poza tym, co przekazali śledczy, szczegóły sprawy nie zostały ujawnione.