Steczkowska uczciła Soykę w Sopocie. Widzowie podzieleni, Młynarska wskazała pomyłkę
Justyna Steczkowska wykonała „Uciekaj moje serce" w koncercie ku pamięci Stanisława Soyki na otwarciu Top of the Top Sopot Festival 2026. Wykonanie podzieliło publiczność, a Agata Młynarska zwróciła uwagę, że utwór został błędnie przypisany zmarłemu artyście.
Pierwszy dzień Top of the Top Sopot Festival 2026 odbył się 24 sierpnia w Operze Leśnej. W poniedziałkowy wieczór na scenie stanęła Justyna Steczkowska, jedna z artystek zaproszonych do koncertu ku pamięci Stanisława Soyki. Wokalistka sięgnęła po „Uciekaj moje serce".
Reakcja publiczności okazała się chłodna. Po zakończeniu numeru zabrakło owacji na stojąco, a przez kolejne godziny w mediach społecznościowych narastała fala krytycznych wpisów. Część komentujących uznała, że artystka nie poradziła sobie z ciężarem tak rozpoznawalnej piosenki, inni przyznawali, że mieli kłopot z wyłowieniem słów utworu. Nie wszystkie głosy szły jednak w tę samą stronę: obok zarzutów o przekombinowanie pojawiały się też opinie zachwyconych.
Spór dotyczy również tego, co właściwie zawiodło. Jedno ze źródeł wskazuje, że sama wokaliza nie budziła zastrzeżeń, a problemem było nagłośnienie — przy takim ujęciu odpowiedzialność przesuwa się z artystki na realizację techniczną koncertu. W pozostałych doniesieniach akcent pada wprost na interpretację i sposób wykonania. Sama Steczkowska odniosła się do zamieszania, choć jej wyjaśnienia nie zamknęły dyskusji.
Do sprawy dołączył drugi wątek. Agata Młynarska zauważyła, że organizator festiwalu pomylił się przy zapowiedzi repertuaru i przypisał wykonywany utwór zmarłemu artyście. To potknięcie po stronie produkcji podgrzało atmosferę wokół całego koncertu.
Relacje rozchodzą się przede wszystkim w ocenie samego występu — od jednoznacznie negatywnej po opis reakcji jako skrajnych i podzielonych, z pochwałami włącznie. Rozbieżna jest też wskazywana przyczyna nieudanego odbioru.
Warto pamiętać, że w szerszym ujęciu obraz wieczoru budowany jest głównie na podstawie komentarzy publikowanych w sieci tuż po transmisji, a te rzadko oddają proporcje odczuć całej widowni.