Siedmioro sędziów TK apeluje o dopuszczenie czwórki z nich do orzekania
Siedmioro sędziów Trybunału Konstytucyjnego wystąpiło wspólnie do polskich władz, domagając się wykonania rozstrzygnięcia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Chodzi o czworo z nich, których prezes TK Bogdan Święczkowski nie dopuszcza do orzekania. Spór o status tej grupy trwa od miesięcy.
Grupa siedmiorga sędziów Trybunału Konstytucyjnego zwróciła się na piśmie do władz w kraju. Sygnatariusze chcą, by państwo zastosowało się do rozstrzygnięcia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i otworzyło drogę do orzekania czwórce spośród nich. Apel nie ma jednego adresata — sędziowie kierują go do wszystkich organów władzy w Polsce.
Wykonanie orzeczenia autorzy pisma przedstawiają jako początek wychodzenia z impasu. „Będzie to stanowić pierwszy krok do zażegnania kryzysu wokół TK" — napisali sędziowie w swoim wystąpieniu.
Czwórka, o którą toczy się spór, została wybrana do Trybunału przez Sejm, ale w praktyce nie orzeka. Do pracy nie dopuszcza jej prezes Trybunału Bogdan Święczkowski. Sama kwestia ich statusu ciągnie się od wielu miesięcy, a oceny rządu i kierownictwa Trybunału w tej sprawie się rozmijają.
Relacje o samym wystąpieniu nie są w pełni zgodne. W jednych opisano je jako list skierowany do polskich władz, w innych jako wspólne oświadczenie grupy sędziów. Rozchodzi się też nazewnictwo dotyczące samego rozstrzygnięcia europejskiego trybunału: raz mowa o decyzji, raz o postanowieniu. Różni się również sposób opisania samych sygnatariuszy — od siedmiorga sędziów Trybunału po nowo wybranych sędziów.
Warto pamiętać, że spór dotyczy nie tylko czterech konkretnych osób. Dopóki część wybranych przez Sejm sędziów pozostaje poza orzekaniem, dopóty otwarte zostaje pytanie o skład, w jakim Trybunał rozstrzyga sprawy. W szerszym ujęciu apel jest też testem tego, czy wskazania europejskiego trybunału zostaną w Polsce wprowadzone w życie, i kto miałby to zrobić, skoro adresatem pisma są wszystkie organy władzy naraz.