Rozkaz ciszy na froncie w Ukrainie, ale armia zapowiada dalsze walki
Ukraińskie jednostki dostały polecenie, by na kilka dni wstrzymać ogień na linii frontu. Tłem jest podróż amerykańskich wysłanników, którzy mają przedstawić obu stronom plan zakończenia wojny. Wojsko zastrzega jednak, że działania zbrojne będą trwać, bo Rosja nie przerywa ataków.
Do jednostek Sił Obronnych Ukrainy trafiło polecenie, by od północy z piątku na sobotę powstrzymać się od ognia na linii frontu. Doniesienia opierają się na źródłach w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy oraz wśród wojskowych dowódców.
Powód jest dyplomatyczny. Do Rosji, a następnie do Ukrainy, mają udać się amerykańscy wysłannicy: Steve Witkoff i Jared Kushner. Ich zadaniem jest przedstawienie obu stolicom pomysłu na zakończenie wojny. Z apelem o wyciszenie walk na ten sam okres Wołodymyr Zełenski zwrócił się także do Moskwy.
Relacje rozchodzą się co do terminu, w którym cisza miałaby się skończyć. Jedna wersja wskazuje wtorek o godzinie 23.59, druga mówi o 8 września o tej samej porze.
Dużo poważniejsza różnica dotyczy tego, czy przerwa w walkach w ogóle nastąpi. Już po informacjach o samym rozkazie przedstawiciel biura prasowego ukraińskiej armii oświadczył: „Działania wojenne będą kontynuowane, ponieważ Rosja nie zaprzestaje agresji". Z tej wypowiedzi wynika, że polecenie o zachowaniu spokoju na froncie nie oznacza faktycznego zawieszenia broni.
Warto pamiętać, że w dostępnych relacjach nie ma żadnej informacji o odpowiedzi strony rosyjskiej na apel o wstrzymanie ognia. W szerszym ujęciu mamy więc decyzję jednej ze stron, podjętą na czas rozmów wysłanników, i bez potwierdzenia, że przełoży się ona na sytuację na linii frontu.