Rosja werbuje gangi do sabotażu fabryk zbrojeniowych w Europie, NATO bez odpowiedzi
Moskwa uderza w europejski przemysł zbrojeniowy rękami lokalnych przestępców, w sposób pozwalający jej wypierać się udziału. Sojusz ma z takimi działaniami kłopot, bo nie mieszczą się one w definicji otwartej agresji. Ostrzeżenia dotyczą też cyberprzestrzeni i oprogramowania ukrytego w infrastrukturze.
Zbrojna napaść na państwo członkowskie NATO nie pozostawiałaby wątpliwości — byłaby wystarczającym powodem do militarnej odpowiedzi. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja przy działaniach hybrydowych. Tu reakcja bywa przedmiotem sporu, a europejskie stolice dzielą się w ocenie tego, co właściwie należy zrobić. Rosja doskonale zdaje sobie z tego sprawę i porusza się w szarej strefie, decydując się na incydenty coraz bardziej ryzykowne.
O nastrojach po zachodniej stronie mówi szef niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej Martin Jaeger: „W Europie panuje w najlepszym razie lodowaty pokój, który w dowolnym momencie może przerodzić się w konfrontację".
Najnowsza fala rosyjskich działań ma dotyczyć zakładów produkujących uzbrojenie na terenie Europy. Zachodni wywiad ustalił, że Moskwa sięga po członków miejscowych grup przestępczych, którym zleca zakłócanie transportów sprzętu wojskowego trafiającego do Ukrainy. Rachuba jest podwójna: uderzyć w zaopatrzenie i jednocześnie sprawdzić, na ile zwarty i zdeterminowany jest Sojusz Północnoatlantycki. Cała metoda opiera się na tym, co określa się mianem wiarygodnego zaprzeczenia (plausible deniability) — wykonawcy są zewnętrzni, więc zleceniodawcy trudno cokolwiek udowodnić.
Drugi front tej rywalizacji przebiega w sieci. Były oficer ABW Piotr Borkowski przekonywał w programie „Didaskalia", że Polska dysponuje dużym potencjałem i specjalistami przygotowanymi do prowadzenia operacji ofensywnych w cyberprzestrzeni. Jego zdaniem warunkiem skutecznej obrony jest jednak dokładne uporządkowanie przepisów oraz powołanie osobnej, cywilnej służby zajmującej się tym obszarem. Ekspert zwracał też uwagę na inne ryzyko: złośliwe oprogramowanie, które może już od dawna spoczywać uśpione w krajowej infrastrukturze.
Warto pamiętać, że oba wątki opisują ten sam mechanizm z dwóch stron. Przeciwnik działa poniżej progu, przy którym wspólna odpowiedź militarna byłaby oczywista, a odpowiedzi na sabotaż i na kod ukryty w systemach trzeba dopiero wypracować — prawnie i instytucjonalnie.