Ronaldo i Georgina Rodriguez pobrali się. Ślub ogłosili zdjęciem obrączek
Cristiano Ronaldo i Georgina Rodriguez poinformowali w mediach społecznościowych, że są po ślubie. Ogłoszeniem był jeden kadr: dłonie ze złotymi obrączkami i podpis złożony z liter „C" i „G". Ceremonii nie było na Maderze, gdzie czekały tłumy — według zagranicznych mediów para pobrała się w Cascais.
Para, która tworzy związek od dekady i wychowuje pięcioro dzieci, potwierdziła małżeństwo jedną fotografią wrzuconą do sieci 11 sierpnia. Widać na niej dłonie, a na palcach — złote obrączki. Opis ograniczono do dwóch inicjałów rozdzielonych sercem: „C" i „G". Piłkarz i modelka nie pokazali natomiast kadrów z samej uroczystości ani gości.
Wcześniej media typowały zupełnie inny scenariusz. Uroczystość miała przypaść na 8 sierpnia, a jako miejsce wskazywano Maderę: katedrę w Funchal, z dalszą częścią w Savoy Palace. Bliscy piłkarza dementowali wtedy te doniesienia. Fani, którzy mimo to zjechali do centrum Funchal, obeszli się smakiem — uroczystość w katedrze Sé okazała się ślubem kogoś zupełnie innego.
Gdzie ostatecznie doszło do ceremonii? Zagraniczne doniesienia wskazują Cascais w Portugalii, a małżeństwo zawarto tam w cywilnej i kameralnej formule. To samo miejsce powtarza się w kolejnych relacjach. Pojawia się w nich też przypomnienie, że od zaręczyn pary minął wtedy równo rok, a świadkami zostało ich pięcioro dzieci.
Relacje nie są jednak zgodne w kilku punktach. Część z nich opisuje zdjęcie jako prezentację pierścionka i „efektownej biżuterii", podczas gdy pozostałe mówią wprost o obrączkach. Rozchodzi się również to, co para w ogóle pokazała: gdzieniegdzie pada sugestia, że piłkarz pochwalił się ceremonią na Instagramie, choć przeważa wersja odwrotna — żadnych ujęć z uroczystości nie opublikowano. Rozjeżdża się też datowanie: tylko w jednym przekazie pada 11 sierpnia jako dzień publikacji i wtorek jako początek nowego etapu, ale żadna z relacji nie precyzuje, kiedy dokładnie odbyła się ceremonia w Cascais.
Warto pamiętać, że część szczegółów pochodzi z doniesień zagranicznych tabloidów, a nie z komunikatu pary — sami zainteresowani ograniczyli się do zdjęcia i dwóch liter. W szerszym ujęciu ta oszczędność jest tu najważniejszą informacją: wcześniejsze zamieszanie pod katedrą na Maderze pokazało, jak skutecznie rozjechały się medialne przewidywania z tym, co para faktycznie zaplanowała.