Rodzina żegna Jana Frycza. Syn, córki i narzeczony Olgi opublikowali wpisy
Jan Frycz zmarł 15 sierpnia 2026 roku w rodzinnym domu, a informacja o jego śmierci trafiła do mediów dwa dni później. Osobiste pożegnania opublikowali syn Michał, najstarsza córka Gabriela, córka Olga oraz jej narzeczony, tancerz Albert Kosiński.
Aktor odszedł 15 sierpnia 2026 roku. Opinia publiczna dowiedziała się o tym dopiero dwa dni później, gdy komunikat wydali przedstawiciele Teatru Narodowego w Warszawie. Napisali w nim: „Z niewypowiedzianym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza, jednego z najwybitniejszych polskich aktorów, związanego z Teatrem Narodowym w latach 1982–1983 i ponownie od 2006 roku". Z tego samego komunikatu wynika, że artysta umierał w domu rodzinnym, w gronie najbliższych.
Frycz miał sześcioro dzieci. Najobszerniejsze pożegnanie zamieścił w mediach społecznościowych syn Michał, który pisał nie o dorobku ojca, lecz o codzienności: telefonach, rozmowach i wspólnym zainteresowaniu lotnictwem. Wspominał, że ojciec dzwonił do niego bez wyraźnego powodu, rzucając pytanie: „Jaka sytuacja na horyzoncie?". „Tym jednym zdaniem zawsze dawałeś mi poczucie, że jesteś obok" — napisał. Podziękował też ojcu za lekcje: „Nauczyłeś mnie walczyć o siebie, nie poddawać się i iść przez życie po swojemu". Osobno wyliczył to, czego już razem nie zrobią — lot awionetką nad Tatrami czy wspólne puszczanie drona. Wpis zamknął podziękowaniem za 36 lat życia i zdaniem: „Leć w dal, Tato. Graj swoje spektakle w niebie".
Krótko pożegnała ojca najstarsza córka, Gabriela. W jej wpisie padły słowa: „Będzie cię strasznie brak". Głos zabrała również Olga Frycz, która pisała o ojcu przede wszystkim jako o dziadku jej dzieci — Heleny, Zofii i Jana. „Kochaliśmy tatę bardzo i najważniejsze, że o tym wiedział" — przekazała, nazywając go „najkochańszym dziadkiem" i dodając: „Ostatnie lata były piękne".
Do rodzinnych pożegnań dołączył Albert Kosiński, tancerz i narzeczony Olgi Frycz. Para zaręczyła się rok temu, a na początku 2026 roku urodził się ich syn, któremu dali imię po dziadku. Kosiński opublikował wspólne zdjęcie z aktorem i podpisał je dwoma słowami: „Janku, dziękuję". Wcześniej mówił o nim ciepło. W wywiadzie z 2025 roku, po tym jak Frycz zjawił się na widowni „Tańca z gwiazdami", tancerz powiedział: „Mój potencjalny teść, którego bardzo serdecznie pozdrawiam. Bardzo to miłe, bardzo był zaangażowany, nawet dzwonił do mnie".
W szerszym ujęciu warto zauważyć, że te wpisy układają się w portret, jakiego nie dawały role sceniczne i filmowe: pokazują aktora głównie jako ojca i dziadka, a rodzinna żałoba, zwykle prywatna, stała się w nich publicznym świadectwem.