Resort sprawiedliwości zawiadamia prokuraturę w sprawie posła Janusza Cieszyńskiego
Ministerstwo Sprawiedliwości chce, by śledczy zajęli się zachowaniem Janusza Cieszyńskiego. Parlamentarzysta z Rozwoju Plus miał w trakcie interwencji poselskiej zabrać z gmachu resortu dokumenty. O skierowaniu zawiadomienia poinformował szef resortu Waldemar Żurek.
Zawiadomienie trafiło do prokuratury po tym, jak Janusz Cieszyński, według ministerstwa, opuścił siedzibę urzędu z dokumentami. Poseł przebywał tam w ramach interwencji poselskiej. Informację o kroku podjętym przez ministerstwo przekazał Waldemar Żurek, który kieruje resortem sprawiedliwości.
Z doniesień wynika, że pismo zaadresowano do Prokuratury Krajowej. Papiery, o które toczy się spór, miały stanowić fragment akt sprawy, którą zajmuje się samo ministerstwo. Bliższych informacji o charakterze tego postępowania nie ujawniono. Relacje nie przytaczają też stanowiska Janusza Cieszyńskiego wobec stawianych mu zastrzeżeń.
Resort uważa, że zachowanie parlamentarzysty mogło mieć charakter przestępczy. Na razie jest to jednak wyłącznie sygnał skierowany do organów ścigania, a nie zarzut.
Opisy sprawy nie są w pełni zgodne. Większość doniesień mówi wprost o podejrzeniu przestępstwa, w jednym pojawia się łagodniejsze ujęcie, sprowadzające się do tego, że poseł mógł złamać prawo. Różnie określany jest również adresat zawiadomienia: raz jest to po prostu prokuratura, gdzie indziej konkretnie Prokuratura Krajowa. Wreszcie tylko w jednym ze źródeł doprecyzowano, że zabrane materiały pochodziły z akt postępowania toczącego się w ministerstwie; pozostałe ograniczają się do ogólnej wzmianki o dokumentach.
Warto pamiętać, że samo złożenie zawiadomienia nie przesądza o winie ani nie oznacza automatycznie wszczęcia śledztwa. O tym, czy sprawa pójdzie dalej, zdecydują prokuratorzy po zapoznaniu się z materiałem przekazanym przez resort.