Rekordowe upały w Europie. Na Sardynii zmierzono 48,4 stopnia Celsjusza
Lato 2026 przyniosło rekordy ciepła w wielu krajach kontynentu, także w Polsce, a najwyższy wynik padł na włoskiej Sardynii. Południe Europy szykuje się teraz na kolejne uderzenie gorąca — we Włoszech najwyższy stopień alarmu obejmie dziewięć miast.
Tegoroczne lato zapisało się w europejskich statystykach pogodowych serią rekordów. Swoje najwyższe w historii odczyty zanotowało wiele państw kontynentu, w tej grupie znalazła się również Polska. Absolutny szczyt należy do włoskiej Sardynii: 48,4 stopnia Celsjusza. Poza pojedynczymi ekstremami dały się we znaki także rozciągnięte w czasie okresy gorąca oraz noce, w których temperatura nie chciała opadać.
Gorąco ma być również w najbliższych dniach. Południowa część kontynentu mierzy się z ostatnim w tym miesiącu natarciem ekstremalnych temperatur. Włoskie ministerstwo zdrowia uruchomiło najwyższy poziom ostrzeżenia — czerwony alarm obowiązuje w piątek w dziewięciu miastach. Na liście są Rzym, Cagliari na Sardynii, Bari w Apulii, a także sycylijskie Katania, Mesyna i Palermo.
Upał nie zatrzyma się na Włoszech. Rozgrzane masy powietrza mają objąć szeroki pas ciągnący się od Bałkanów przez Półwysep Iberyjski aż po Francję. W rejonie Bałkanów do wysokiej temperatury dołączy dodatkowo pył znad Sahary. Polski ta fala żaru, według prognoz, już nie obejmie — mimo że kilka tygodni wcześniej padły tu rekordy.
Skala zapowiadanego gorąca rozchodzi się w zależności od relacji. W jednej wersji na Sycylii i Sardynii słupki rtęci dobiją do 45 stopni, w innej mowa ogólnie o przekroczeniu 40 stopni w całym objętym upałem pasie. Trudno więc na tym etapie wskazać jedną liczbę graniczną dla nadchodzących dni.
W szerszym ujęciu tegoroczne lato układa się w powtarzalny schemat: alerty i rekordowe odczyty wracają do tych samych rejonów południa Europy, a ciężar upału mierzony jest nie tyle jednym gorącym dniem, ile długością całej fali i temperaturą utrzymującą się po zmroku.