Przewody przy torach w Białce Kolonii. Służby sprawdzają huk sprzed dnia
Przy torach kolejowych w Białce Kolonii w powiecie łęczyńskim znaleziono fragmenty przewodów. Znalezisko może mieć związek ze zdarzeniem z poprzedniego dnia, gdy maszynista usłyszał w tym rejonie huk. Policja nie znalazła jak dotąd śladów materiału wybuchowego.
W czwartek 20 sierpnia do służb trafiło zgłoszenie o fragmentach przewodów leżących nieopodal torów kolejowych. Chodzi o okolice miejscowości Białka Kolonia w powiecie łęczyńskim, na Lubelszczyźnie. Czynności w tej sprawie prowadzi lubelska policja.
Znalezisko zestawiono ze zdarzeniem sprzed doby. Maszynista, który prowadził wtedy dwie lokomotywy jadące bez wagonów, usłyszał nagły huk — początkowo wziął go za usterkę silników. Kamery monitoringu zarejestrowały w tym rejonie rozbłysk.
Oględziny terenu nie potwierdziły na razie, że doszło do eksplozji. Nie stwierdzono też żadnych uszkodzeń. Lubelska policja przekazała: „Wstępnie wykonane oględziny przy wykorzystaniu specjalistycznego sprzętu nie ujawniły śladów po materiale wybuchowym". Do czynności w terenie skierowano między innymi kontrterrorystów.
Doniesienia rozchodzą się w opisie tego, co usłyszał maszynista. W jednej wersji mowa o huku, który kolejarz wziął najpierw za awarię silników, w innej — wprost o odgłosie wybuchu. Różnie opisywany jest też sam charakter zdarzenia: raz jako incydent o nieustalonej przyczynie, raz jako wybuch przy torowisku.
W szerszym ujęciu warto pamiętać, że dostępne informacje nie rozstrzygają ani przyczyny huku, ani pochodzenia leżących przy torach przewodów. Na tym etapie mowa wyłącznie o czynnościach sprawdzających, a to, że do działań włączono także kontrterrorystów, nie przesądza jeszcze o charakterze zdarzenia.