Protest oświaty przed KPRM. Nauczyciele chcą pensji odniesionych do średniej krajowej
Przed siedzibą rządu w Warszawie zgromadzili się nauczyciele i pracownicy oświaty. Uczestnicy protestu chcą, by wynagrodzenia w szkołach były corocznie waloryzowane i odniesione do średniej krajowej. Z delegacją manifestujących rozmawiała szefowa MEN Barbara Nowacka.
W Alejach Ujazdowskich w Warszawie, przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, odbyła się manifestacja środowiska oświatowego. Według dostępnych szacunków przyszło tam około 2 tys. osób — nauczycieli oraz pracowników szkół. Protest zorganizował ZNP.
Postulaty dotyczą przede wszystkim pieniędzy. Manifestujący chcą, aby podwyżki następowały co roku w sposób automatyczny, a wysokość pensji w oświacie była ustalana w odniesieniu do średniej krajowej. Pojawiło się też żądanie, by parlament bez dalszej zwłoki zajął się obywatelskim projektem ustawy o wynagrodzeniach nauczycieli. Część relacji mówi szerzej o przebudowie całego systemu płac w szkolnictwie.
Pod KPRM demonstrujący unieśli symboliczne czerwone kartki skierowane do premiera. Uczestnicy zgromadzenia powtarzali: „Obietnice już mamy, teraz chcemy deklaracji".
O konkretnych kwotach mówiła ze sceny nauczycielka z Radzynia Podlaskiego. „Dostaję na rękę 4300 zł. Czy to jest dużo, drodzy państwo?" — pytała zebranych.
Do protestujących wyszli przedstawiciele rządu. Z delegacją spotkała się między innymi kierująca resortem edukacji Barbara Nowacka.
Relacje rozchodzą się w kwestii daty. Jedne opisują wydarzenie jako manifestację poniedziałkową, inne umiejscawiają je w przeddzień inauguracji roku szkolnego, nie podając dnia tygodnia. Różny jest też akcent postulatowy: raz na pierwszy plan wysuwa się coroczna waloryzacja i powiązanie ze średnią krajową, raz pilne uchwalenie inicjatywy obywatelskiej, a raz ogólnie sformułowane oczekiwanie wyższych wynagrodzeń i przemodelowania siatki płac.
Warto pamiętać, że termin wystąpienia nie był przypadkowy — protest zaplanowano tuż przed startem zajęć w szkołach, gdy uwaga opinii publicznej i tak kieruje się na oświatę. W szerszym ujęciu spór nie dotyczy jednorazowej podwyżki, lecz mechanizmu: strona związkowa chce reguły, która działałaby niezależnie od corocznych negocjacji budżetowych.