Producent „Ja wam pokażę!" obarcza Katarzynę Grocholę winą za porażkę filmu
Producent filmowy Janusz Heathcliff Iwanowski opublikował w sieci nagrania, w których opisuje pracę nad „Ja wam pokażę!", kontynuacją „Nigdy w życiu!". Winą za niepowodzenie obrazu obarcza Katarzynę Grocholę i tłumaczy, dlaczego w obsadzie zabrakło Danuty Stenki i Artura Żmijewskiego.
Nowa odsłona „Nigdy w życiu!", czyli film „Ja wam pokażę!", obrosła sporem, do którego dołączył producent filmowy Janusz Heathcliff Iwanowski, pasierb Krzysztofa Kowalewskiego. Swoją wersję wydarzeń przedstawił w nagraniach zamieszczonych w mediach społecznościowych — materiały trafiły między innymi na Instagram.
Najmocniej uderzył w Katarzynę Grocholę, to właśnie na nią zrzucając odpowiedzialność za niepowodzenie produkcji. „Zawsze jak przychodzi ta kobieta, to jest kupa smrodu" — powiedział o niej Iwanowski.
W drugim z nagrań producent zajął się składem aktorskim. Tłumaczył w nim, z jakiego powodu w sequelu nie pojawili się Danuta Stenka i Artur Żmijewski, a także opowiedział, jak miało wyglądać zastępowanie aktorów. Zastrzec trzeba, że jest to relacja jednej strony, w doniesieniach opisywana jako rzekomy przebieg wydarzeń.
Doniesienia rozchodzą się co do tego, kogo dokładnie dotyczyło wystąpienie producenta. Część z nich ogranicza je do Katarzyny Grocholi, w innych obok jej nazwiska pojawia się także wątek Joanny Jabłczyńskiej. Różna jest również ocena samego gestu: raz to kolejny głos w trwającej już awanturze, raz — przerwanie milczenia przez osobę, która dotąd się nie wypowiadała.
Warto pamiętać, że czytelnik dostaje tu wyłącznie jednostronny przekaz, opublikowany przez zainteresowanego w jego własnych kanałach, bez reakcji osób, o których mówi. W szerszym ujęciu słowa Iwanowskiego rozpaliły kolejną falę dyskusji o powstawaniu kontynuacji, ale nie przybliżają rozstrzygnięcia, dlaczego obsada zmieniła się tak mocno.