Prawo łowieckie do zmiany: 700 metrów od domu głównym punktem sporu
Obywatelski projekt zmieniający prawo łowieckie zakłada m.in. odsunięcie polowań na 700 metrów od zabudowań mieszkalnych, publiczny rejestr polowań i obowiązkowe badania myśliwych. Polski Związek Łowiecki wylicza, że nowe strefy wyłączyłyby z łowiectwa 70-75 proc. kraju. Autorzy projektu uważają ten rachunek za mylący.
Inicjatywa „Uwaga! Polowanie. Zmieńmy prawo łowieckie. Na dobre" chce przebudować zasady polowań w Polsce. Najgłośniejszy z postulatów dotyczy dystansu: dziś strzał wolno oddać już 150 metrów od budynków mieszkalnych, a projekt przesuwa tę granicę na 700 metrów. Bliżej domu polowanie pozostałoby możliwe, lecz tylko wtedy, gdy właściciel budynku wyrazi pisemną zgodę — wówczas obowiązywałby dotychczasowy limit 150 metrów.
Druga propozycja to jawny rejestr polowań, dostępny także jako aplikacja. Grzybiarz, biegacz czy rowerzysta mógłby przed wyjściem do lasu sprawdzić, czy na danym terenie ktoś zaplanował polowanie. Dziś takiej jednolitej informacji obywatele nie mają.
Myśliwych czekałyby okresowe badania lekarskie i psychologiczne. Projekt zaostrza również przepisy o alkoholu i narkotykach: trzeźwość mogłaby kontrolować Państwowa Straż Łowiecka, a polowanie po alkoholu lub środkach odurzających byłoby karane aresztem, ograniczeniem wolności albo grzywną.
Na liście zmian znalazły się ponadto: zakaz nęcenia zwierząt, ograniczenie nocnych polowań prowadzonych z noktowizją i termowizją, a także restrykcje wobec strzelania z pojazdów i łodzi oraz niektórych form naganki. Zniknąć mają komercyjne polowania dla cudzoziemców — firmy z tej branży dostałyby trzy lata na zakończenie działalności. Gminy zyskałyby prawo czasowego zakazywania polowań, choćby w czasie ferii czy świąt.
Polski Związek Łowiecki protestuje. Po naniesieniu 700-metrowych stref na mapę z gospodarki łowieckiej wypadłoby, według jego szacunków, 70-75 proc. powierzchni kraju. Związek ostrzega przed kłopotami z regulowaniem liczebności dzików, szkodami w uprawach i utrudnieniem walki z ASF. Michał Suchora, reprezentujący komitet inicjatywy, odpowiada, że taki rachunek opiera się na założeniu, iż nikt z właścicieli nie zgodzi się na skrócenie dystansu. Autorzy dodają, że ich ograniczenia obejmują polowania, a nie odstrzały sanitarne i redukcyjne.
Relacje rozchodzą się co do etapu, na jakim jest inicjatywa: jedne mówią o zbiórce trwającej do 3 września i brakujących wciąż około 20 tys. podpisów, inne — o zebraniu wymaganych 100 tys. i przekazaniu ich do Sejmu. Inaczej opisano też badania: raz jako okresowe badania lekarskie i psychologiczne, raz jako psychologiczne powtarzane co pięć lat. Rozbieżnie zakreślono również zakaz polowań komercyjnych — węziej, jako dotyczący ofert dla cudzoziemców, albo szeroko, jako zakaz takich polowań w ogóle.
Warto pamiętać, że zebranie podpisów to dopiero początek drogi legislacyjnej. O ostatecznym kształcie przepisów zdecyduje Sejm.