Poluzowane śruby w aucie prezydentki Gdyni, koło odpadło w czasie jazdy
Aleksandra Kosiorek przekazała, że ktoś naruszył mocowanie kół w jej prywatnym samochodzie. W czasie jazdy jedno z kół odpadło — pojazdem podróżował wtedy mąż prezydentki z trójką dzieci. Sprawę badają policja i prokuratura, samochód oglądał już biegły.
Aleksandra Kosiorek ujawniła, że przy dwóch tylnych kołach jej prywatnego auta ktoś obluzował mocowania. Konsekwencje pojawiły się na drodze: w trakcie jazdy jedno z kół oderwało się od pojazdu i samochód je zgubił.
Samej prezydentki wtedy w aucie nie było. Podróżowali nim jej mąż i troje dzieci. Kosiorek mówiła później, że niewiele brakowało do tragedii.
Sprawę nagłośniła sama zainteresowana. Dała przy tym do zrozumienia, że domyśla się, kogo szukać. „Mam podejrzenie, kto mógł za tym stać" — powiedziała prezydentka Gdyni. Nazwiska ani szczegółów na ten temat nie ujawniła.
Postępowanie już się toczy. Samochód obejrzał biegły, a materiał dowodowy zebrany przez funkcjonariuszy trafił do prokuratury.
Przekazy różnią się w kilku punktach. Raz sprawę przypisuje się policji gdyńskiej, gdzie indziej — gdańskiej. Inaczej określany jest też moment zdarzenia: w jednej wersji to konkretnie niedziela, w innej ogólnie weekendowa jazda. Nie wszędzie pada również liczba kół z naruszonymi śrubami — mowa bywa o dwóch tylnych, ale też o kołach bez doprecyzowania.
Warto pamiętać, że na tym etapie nic nie jest przesądzone. Czy śruby poluzowano celowo i czy ktokolwiek za tym stoi, ma ustalić postępowanie nadzorowane przez prokuraturę. Przypuszczenia samej prezydentki pozostają do tego czasu wyłącznie jej oceną, a nie ustaleniem śledczych.