Policjanci uczą dzieci przepisów: pikieta w Pile, laurki w Gliwicach, pasy w Zalesiu
400 dzieci przeszło w pikiecie bezpieczeństwa w Pile, przedszkolaki z Gliwic rozdawały laurki kierowcom jadącym zgodnie z przepisami, a w Zalesiu maluchy ćwiczyły z policjantami przechodzenie przez pasy. Trzy akcje w trzech miejscowościach mają ten sam cel: mniej wypadków z udziałem pieszych.
Na pilskiej Wyspie zebrało się 400 uczniów z dziewięciu podstawówek — tyle dzieci przeszło dzień wcześniej w pikiecie bezpieczeństwa. Drugo- i trzecioklasiści dostali od policjantów oraz pracowników Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Pile odblaskowe czapki; liczy się na to, że będą je nosić codziennie po drodze na lekcje i z powrotem. Maszerujący śpiewali o tym, że przed wejściem na jezdnię trzeba spojrzeć w lewo, w prawo i jeszcze raz w lewo.
Nauczyciele przekonują, że najlepiej działa nauka połączona z zabawą, a zaczynać trzeba jak najwcześniej. Wychowawczyni klasy trzeciej A ze Szkoły Podstawowej nr 5 w Pile Olga Pilarska mówiła, że efekty widać już teraz i że „dzieci pięknie się zachowują, znają zasady".
Rzecznik pilskiej policji podkom. Wojciech Zeszot przywołał ubiegłoroczne statystyki: na przejściach dla pieszych doszło wtedy do ośmiu wypadków, z czego cztery — jeden ze skutkiem tragicznym — przypadły na miesiące od września do grudnia. To właśnie jesienią i zimą, przy wcześniejszym zmroku i szarej, deszczowej aurze, mundurowi notują ich najwięcej. Pilska pikieta była pierwszą taką akcją, ale zapowiedziano kolejne.
Inaczej wyglądała akcja gliwickiej drogówki pod nazwą „Prędkość". Trzydziestu funkcjonariuszy skontrolowało 184 pojazdy i stwierdziło 165 przekroczeń dozwolonej prędkości. Najdrożej wyszła jazda 67-latka fiatem punto: na ulicy Błonie wyprzedzał on inny samochód na oznakowanym przejściu dla pieszych i jednocześnie jechał za szybko. Skończyło się mandatami i 17 punktami karnymi. Kierowcom, którzy trzymali się przepisów, wręczano laurki wykonane przez dzieci z Przedszkola Miejskiego nr 41 w Gliwicach; z tymi, którzy przycisnęli gaz, policjanci rozmawiali o konsekwencjach.
W Zalesiu do oddziałów przedszkolnych przyszli asp. szt. Jarosław Guz i asp. Daniel Pawluczuk. Nie poprzestali na opowiadaniu o zasadach — najmłodsi pod ich okiem sami pokonywali przejście, ćwicząc odruch w prawdziwych warunkach. Usłyszeli też, że do policjanta zawsze można zwrócić się o pomoc.
W szerszym ujęciu wszystkie te działania idą w jedną stronę: zamiast wykładu — ćwiczenie i zabawa, zamiast samego karania — rozmowa z kierowcą. Adresaci są dwaj: ten, kto wchodzi na jezdnię, i ten, kto ma przed nią zahamować.