Osobiste listy Natalie Harp do Trumpa ujawnione, Melania wraca do Ogrodu Różanego
Do opinii publicznej trafiły osobiste listy Natalie Harp, asystentki Donalda Trumpa, a amerykańskie media zajęły się bliskością prezydenta i jego współpracowniczki. Na tym tle wybrzmiał powrót Melanii Trump, która po ponad miesiącu nieobecności wystąpiła publicznie u boku męża — w Ogrodzie Różanym.
Korespondencja Natalie Harp stała się tematem doniesień za oceanem. Chodzi o dwa listy o bardzo osobistym charakterze, jakie kobieta skierowała do Donalda Trumpa — ich treść postawiła pytania o charakter łączącej oboje zażyłości.
W jednym z fragmentów autorka pisze o zazdrości: chodzi o kobiety, od których oczekuje się jedynie tego, by rozmawiały z prezydentem i atrakcyjnie wyglądały. Drugim powracającym motywem jest chęć zasłużenia na uznanie adresata — Harp zaznaczała, że zależy jej na tym, aby polityk był z niej dumny.
Sama zainteresowana pełni funkcję specjalnej asystentki prezydenta USA i należy dziś do najściślejszego kręgu osób pracujących z przywódcą Stanów Zjednoczonych. Wcześniej występowała przed kamerami jako prezenterka telewizyjna. Od Trumpa dzieli ją 35 lat różnicy wieku. Jej obecność w Białym Domu budziła zastrzeżenia już wcześniej: przez blisko rok wykonywała tam obowiązki, nie mając certyfikatu bezpieczeństwa.
Równolegle uwagę przyciągnęła nieobecność pierwszej damy. Melania Trump nie zjawiła się na kilku istotnych wydarzeniach i przez ponad miesiąc nie występowała publicznie, co samo w sobie napędziło domysły mediów. Przerwę zakończyło wspólne wystąpienie małżonków w Ogrodzie Różanym, a doniesienia o relacji prezydenta z asystentką stanowiły tło tego powrotu.
Dostępne relacje rozchodzą się co do tego, w jaki sposób listy stały się jawne. Według jednej wersji zostały one udostępnione w całości i po raz pierwszy, w innym ujęciu mowa jest o wycieku prywatnej korespondencji.
Warto pamiętać, że znane opisy dotyczą wyłącznie tego, co napisała asystentka. Nie ma w nich ani odpowiedzi prezydenta, ani jego komentarza, ani stanowiska Białego Domu — obraz tej relacji pozostaje więc na razie jednostronny.