Ocalali z katastrofy polskiego autokaru na Węgrzech opisują noc wypadku
Autokar z polskimi pielgrzymami wracającymi z Medjugorie rozbił się nocą na Węgrzech. Ocalali opisują panikę we wraku i wzajemne ratowanie się, a w Siedliskach i gminie Lubenia trwa żałoba. Spór o przyczyny już się zaczął: ekspertka wskazuje na napięty program i upały, przewoźnik temu zaprzecza.
Autokar z polskimi pielgrzymami wracającymi z Bałkanów rozbił się w nocy na Węgrzech; pierwsze informacje o zdarzeniu pojawiły się rano 16 sierpnia. Grupa miała za sobą siedem dni podróży, w tym pobyt w Medjugorie i Sarajewie. Wielu uczestników wyjazdu to seniorzy.
Ocalali mówią o panice wewnątrz pojazdu. Pani Katarzyna wspomina: „Pomyślałam: tak wygląda ostatni dzień mojego życia" — relacjonuje, że ludzie krzyczeli, płakali i wzywali bliskich. Alicja Środoń (66 l.) własnymi rękami wyciągnęła męża z rozbitego autokaru. Pan Wacław, który stracił żonę, pyta dziś: „jak ja to wszystko pogodzę?". Część małżeństw jechała, by odnowić przysięgę — zdarzyło się, że ginęli oboje małżonkowie.
Marzena Święs jechała z 23-letnią córką Natalią. Zajmowały miejsca po prawej stronie i właśnie na tę burtę wywrócił się pojazd. Matka nie pamięta samego uderzenia — pierwsze, co zapamiętała, to córka każąca jej wstać i wskazująca wyjście. Natalia trafiła do szpitala w Debreczynie ze wstrząśnieniem mózgu, ranami twarzy i złamaniem ręki przy nadgarstku. Jej matka leży na ortopedii w Nyíregyházie; złamań uniknęła, jest mocno poobijana. Z zawodu jest opiekunem medycznym i mimo własnych obrażeń wspiera innych rannych. Jeden z pielgrzymów, Krzysztof, po katastrofie znalazł się na intensywnej terapii. Brakowało też wiadomości o stanie emerytowanego księdza Tadeusza z Podkarpacia.
Z wraku pomagali wydostawać się sami pasażerowie. Według ich relacji 19-letni Adrian rozbijał poszycie dachu i wyciągał uwięzionych, a jeden z kierowców wybił przednią szybę, otwierając drugą drogę ewakuacji.
Skutki widać w podkarpackich miejscowościach. Z Siedlisk na pielgrzymkę wyjechało siedemnaście osób, pięć z nich wróci w trumnach. Z gminy Lubenia pochodziła duża część uczestników; samorząd od razu uruchomił pomoc, a wójt Adam Skoczylas mówił o „czarnej niedzieli". Władze województwa podkarpackiego ostrzegają przy tym przed oszustami: do rodzin poszkodowanych dzwonili ludzie podający się za przedstawicieli służb.
Oceny tego, co mogło sprzyjać katastrofie, rozchodzą się. Zdaniem branżowej ekspertki program ostatniego dnia był zbyt napięty i w ekstremalnym upale mógł dodatkowo obciążać kierowców. Właściciel firmy przewozowej Tadeusz Dykas to odrzuca: „Spacer po Sarajewie trwał niecałe dwie godziny" — przekonuje, że słońce i wysokie temperatury nie mogły zmęczyć prowadzących.
Warto pamiętać, że dostępne relacje nie zawierają ustaleń śledczych. Opisują przebieg katastrofy i losy pasażerów, ale nie rozstrzygają, co ją spowodowało.
Na podstawie
- Fakt – Gwiazdy
- HALO GORLICE
- Interia Fakty
- WP Wiadomości
- https://www.fakt.pl/wydarzenia/zeruja-na-tragedii-pielgrzymow-pilny-apel-wojewody-podkarpackiej/h7p880g
- https://www.fakt.pl/wydarzenia/wypadek-pielgrzymow-na-wegrzech-przewoznik-odpiera-zarzuty-chodzi-o-postoj/53592wl
- https://www.halogorlice.info/artykul/31697,gorliczanki-byly-na-pokladzie-autokaru-ktory-mial-wypadek-na-wegrzech-cudem-ocalaly