Nietrzeźwy kierowca z zakazem oferował policjantom łapówkę. To nie jedyny taki przypadek
W Orzeszu 36-latek prowadził mimo sądowego zakazu, miał alkohol i narkotyki w organizmie, a policjantom zaproponował łapówkę. To jedna z kilku podobnych spraw z ostatniego czasu — od kradzionej Toyoty prowadzonej z 3 promilami po ucieczkę 16-latka przed patrolem na S17.
W Orzeszu zgłoszono awanturę domową; sprawca miał odjechać autem, a patrol namierzył je jeszcze w drodze na miejsce. Kierujący 36-latek miał blisko promil alkoholu, narkotyki w organizmie i metamfetaminę przy sobie, a przy tym sądowy zakaz kierowania. Zaproponował policjantom łapówkę. Odpowie m.in. za znęcanie się nad partnerką, grozi mu do 10 lat więzienia.
Skradzioną przy stacji paliw na ulicy Długosza w Kłobucku Toyotą 28-latek dojechał do województwa łódzkiego i wpadł w Działoszynie. Miał 3 promile, cofnięte uprawnienia i dożywotni zakaz, a tego samego dnia naruszył też zakaz zbliżania się do członka rodziny. Sąd aresztował go na trzy miesiące.
W Raciborzu 43-latka straciła Forda, bo jechała bez uprawnień. Dzień później po odholowany pojazd zgłosiła się jej 23-letnia córka ze znajomym — on odebrał Forda, ona odjechała jego Oplem i wpadła na kontroli przy ulicy 1 Maja. Ciążyły na niej dwa aktywne zakazy, a w trakcie czynności znieważyła policjanta; grozi jej do 5 lat.
Na S17 w Trojanowie (powiat garwoliński) grupa Speed namierzyła 28 sierpnia BMW jadące 147 km/h. Kierowca pozorował posłuszeństwo, po czym przyspieszył i uciekał w stronę Lublina, aż porzucił auto na polu. Był to 16-latek z Wrocławia bez uprawnień, z wynikiem 0,27 promila. Kom. Małgorzata Pychner z garwolińskiej komendy przekazała: „Nastolatek przyznał, że uciekał, bo nie miał prawa jazdy, a chciał dojechać do Lublina, by tam ułożyć sobie życie". Właścicielką BMW była jego 21-letnia partnerka, którą też obejmował sądowy zakaz kierowania; tablice pochodziły z innego pojazdu.
W Pile kierowca Renault potrącił na ulicy Philipsa rowerzystkę i odjechał bez udzielenia pomocy. Wytypowanego m.in. z monitoringu 23-latka zatrzymano w mieszkaniu, gdzie się ukrywał i gdzie leżała amfetamina. Obowiązywał go dożywotni zakaz kierowania jakimikolwiek pojazdami mechanicznymi. Trafił do aresztu na 3 miesiące, grozi mu 5 lat.
Z kolei w Międzyrzecu Podlaskim, w niedzielę przed północą, patrol zatrzymał na ulicy Łukowskiej 33-latka: 1,3 promila i brak ważnego w UE prawa jazdy. Grozi mu do 3 lat, a wobec nietrzeźwych kierowców sąd obowiązkowo orzeka świadczenie pieniężne nie niższe niż 5 tysięcy złotych. Mężczyznę przekazano Straży Granicznej.
Warto pamiętać, że opisane zdarzenia są od siebie niezależne. Łączy je jedno: orzeczony zakaz nie odbiera fizycznej możliwości wsiadania za kierownicę, a jego złamanie wychodzi na jaw dopiero przy kontroli albo po wypadku.