Niemal 59 proc. Polaków popiera włączanie syren przed wlotem dronów do Polski
Blisko 59 proc. badanych zgadza się, by syreny alarmowe uruchamiać jeszcze zanim rosyjskie drony i rakiety znajdą się nad Polską — wynika z sondażu IBRiS. Akceptacja rośnie w miarę przesuwania się na wschód kraju. Relacje różnią się jednak co do tego, o jaki dokładnie moment pytano ankietowanych.
Niemal 59 proc. uczestników badania pracowni IBRiS nie ma nic przeciwko temu, by syreny alarmowe odzywały się wcześniej niż obecnie — zanim rosyjskie drony albo rakiety znajdą się nad terytorium kraju. Wystarczyłby sam kierunek lotu takich obiektów ku granicy. Sondaż powstał na zamówienie jednego z ogólnopolskich dzienników.
Rozkład odpowiedzi wyraźnie zmienia się wraz z geografią. Mieszkańcy wschodnich województw popierają wcześniejszy alarm częściej niż reszta badanych: im bliżej granicy, tym więcej zwolenników takiego rozwiązania.
Doniesienia nie są zgodne co do tego, jaką dokładnie sytuację przedstawiono ankietowanym. W większości opisów chodzi o moment, w którym obiekty zmierzają w stronę Polski, ale jeszcze nie minęły granicy. Według jednej z relacji pytanie brzmiało inaczej: czy służby powinny włączać syreny we wschodniej części kraju już wtedy, gdy Rosja prowadzi atak rakietowy na zachodnią Ukrainę. Rozbiega się także podawana skala poparcia — raz jest mowa o niemal 59 procentach, w innym ujęciu po prostu o ponad połowie badanych.
Część przekazów wiąże sondaż z nowym pomysłem ministerstwa, nie precyzując jednak, jak miałoby ono wyglądać w praktyce ani kiedy miałoby wejść w życie.
Warto pamiętać, że badanie opinii mierzy wyłącznie deklaracje respondentów, a nie gotowość systemu ostrzegania czy realne możliwości służb. Dostarczone relacje nie zawierają pełnej metodologii sondażu — nie podano liczebności próby ani terminu jego przeprowadzenia, więc szczegółowe porównania regionalne trzeba traktować jako przybliżenie ogólnego kierunku nastrojów.