Model ECMWF wskazuje skąpy w śnieg grudzień i bardziej zimowy styczeń 2027
Pierwsze sezonowe wyliczenia europejskiego modelu ECMWF sugerują, że zima 2026/2027 zacznie się z niedoborem śniegu, a wyraźniejszy sygnał śnieżnych opadów pojawia się dopiero w styczniu. IMGW zastrzega jednak, że takie prognozy pokazują ogólne tendencje, a nie konkretne dni.
Pod względem śniegu najsłabiej wypada grudzień. Mapy modelu ECMWF pokazują dla niemal całej Polski ujemną anomalię, czyli mniej śniegu niż wynosi wieloletnia średnia. Deficyt najmocniej zaznacza się na południu kraju, zarówno w jego zachodniej, jak i wschodniej części.
Ten obraz współgra z czteromiesięczną prognozą IMGW. Instytut spodziewa się, że grudzień 2026 r. będzie w skali kraju najpewniej cieplejszy niż zwykle. Łączna ilość opadów na południu może przekroczyć normę, a gdzie indziej ma się w niej mieścić. IMGW podkreśla, że chodzi o sumę opadów, bez przesądzania, czy spadną jako deszcz, śnieg czy mieszanina obu.
Z wyliczeń dla stycznia 2027 r. wyłania się znacznie bardziej zimowa aura. Więcej śniegu niż zwykle model przewiduje głównie na wschodzie Polski, ale też w części regionów centralnych i północnych; silniejszy sygnał dotyczy pogranicza na południu. Zachód kraju ma pozostać blisko normy albo lekko poniżej. Jeśli kolejne przebiegi modelu to potwierdzą, styczeń może być najbardziej śnieżnym fragmentem pierwszej połowy zimy. Nie jest to jednak zapowiedź konkretnych śnieżyc ani długotrwałych mrozów.
W lutym ECMWF widzi wyraźny brak śniegu na zachodzie i południu Europy. Polska ma na tym tle wypaść lepiej: w większości kraju opady śniegu powinny oscylować wokół normy, lokalnie nieco ją przewyższając.
Dodatkowym czynnikiem jest przybierające na sile El Niño na Pacyfiku. Amerykańskie Climate Prediction Center ocenia szanse na bardzo silną postać zjawiska w sezonie jesienno-zimowym 2026/2027 na ponad 90 proc. NOAA szacuje na 69 proc. prawdopodobieństwo, że między październikiem a grudniem 2026 r. El Niño przebije siłą każdy wcześniejszy epizod w danych od 1950 roku. Rosną wtedy szanse na typowe dla niego skutki pogodowe, choć nie ma na nie gwarancji – nie przesądza to więc o mroźnej czy śnieżnej zimie w Polsce.
Relacje różnie akcentują charakter początku zimy. Część mówi o sezonie cieplejszym i uboższym w śnieg, inne o zimie na starcie wilgotniejszej niż w poprzednich latach. Obie wersje mogą się uzupełniać, bo więcej opadów nie musi oznaczać więcej śniegu. Jesień ma z kolei zacząć się deszczowo w części kraju, a z czasem przynieść więcej słońca.
Warto pamiętać, że prognozy sezonowe opisują uśrednione warunki dla pełnych miesięcy i rozległych regionów, a IMGW zwraca uwagę na ich dużą niepewność. O tym, czy śnieżny scenariusz dla stycznia się utrzyma, rozstrzygną aktualizacje w październiku i listopadzie.