Ministerstwo chce zdjęć auta i licznika podczas przeglądu technicznego
Projekt reformy obowiązkowych badań technicznych wrócił do rządowego wykazu prac legislacyjnych. Diagnosta miałby fotografować pojazd i stan licznika, zmienić się mają też zasady nadzoru nad stacjami kontroli oraz sposób liczenia ważności przeglądu.
Przygotowywana od miesięcy przebudowa systemu obowiązkowych badań technicznych pojazdów wraca na wokandę. Dokument, który wcześniej zatrzymał się na etapie prac Rady Ministrów, został wpisany do rządowego wykazu prac legislacyjnych. Za propozycjami stoi Ministerstwo Infrastruktury.
Najbardziej widoczną dla kierowców nowością ma być dokumentacja fotograficzna. Podczas przeglądu diagnosta wykonywałby zdjęcia samochodu oraz wskazań licznika. Rozwiązanie tego typu było już wcześniej zapowiadane i teraz wraca w nowej odsłonie. Chodzi o ukrócenie dwóch zjawisk naraz: badań przeprowadzanych wyłącznie na papierze oraz manipulowania przebiegiem pojazdów.
Drugi filar projektu to nadzór nad stacjami kontroli pojazdów, którego reguły mają zostać przemodelowane.
Trzecia zmiana dotyczy terminów. Przepisy mają inaczej określać, od kiedy liczy się ważność wykonanego badania. Dla części kierowców to informacja korzystna — chodzi o tych, którzy zgłaszają się na stację wcześniej, niż muszą.
Relacje różnią się jednak tym, na co kładą nacisk przy opisie tej samej zmiany. Jedne przedstawiają ją przede wszystkim jako ułatwienie dla przyjeżdżających przed upływem terminu, inne akcentują odwrotną stronę medalu, czyli finansowe konsekwencje spóźnienia się z przeglądem. Rozbieżnie oceniana jest też skala całości: od zestawu zmian po najpoważniejszą przebudowę tego obszaru od lat, którą część kierowców odczuje przy każdej wizycie w punkcie diagnostycznym.
Warto pamiętać, że wpisanie projektu do wykazu to dopiero początek ścieżki legislacyjnej, a nie wejście przepisów w życie. Z dostarczonych informacji nie wynika, kiedy ewentualne nowe obowiązki zaczęłyby obowiązywać ani jak dokładnie miałyby być rozliczane.