Marcin Prokop wrócił do „Dzień dobry TVN" i trafił przed kamerę bez koszuli
Po przerwie Marcin Prokop znów poprowadził poranne pasmo u boku Doroty Wellman, a poniedziałkowe wydanie nadawano z Sopotu. Wejście na antenę nie przebiegło gładko — prezenter znalazł się przed kamerą bez koszuli. Wcześniej sam uciął spekulacje o swojej przyszłości w programie.
Przez pewien czas Marcin Prokop nie prowadził porannego pasma, a Dorota Wellman zasiadała przed kamerami u boku innych współprowadzących. Widzowie zaczęli więc pytać, czy jeden z najbardziej rozpoznawalnych duetów śniadaniówki jeszcze wróci na antenę w dawnym składzie. Milczenie samego dziennikarza tylko podsycało domysły, choć ostatecznie stacja odniosła się do krążących przypuszczeń.
Punktem zwrotnym okazał się Top of the Top Sopot Festival 2026. Pierwszego dnia imprezy oboje prowadzący stanęli razem na scenie Opery Leśnej, a Prokop skorzystał z okazji, by zabrać głos w sprawie swojej dłuższej absencji. W poniedziałkowy wieczór złożył w Sopocie oficjalne oświadczenie dotyczące dalszej pracy w programie i uprzedził publiczność, że nie każdy przyjmie je z entuzjazmem. „Dla niektórych to trudna informacja" — zapowiedział prezenter, po czym rozwiał wątpliwości widzów.
Sam powrót do śniadaniówki nastąpił w poniedziałek. Prokop i Wellman przywitali odbiorców z sopockiego studia, tyle że wejście na wizję miało drobną rysę: dziennikarz znalazł się przed kamerą bez koszuli. Jego partnerka nie ukrywała rozbawienia i śmiała się na antenie. Wakacyjny okres poza porannym pasmem prezenter spędził na podróży po Ameryce, gdzie powstawały zdjęcia do kolejnego sezonu jego autorskiego cyklu Niezwykłe Stany Prokopa.
Doniesienia rozchodzą się w dwóch punktach. Pierwszy to skala nieobecności: raz mowa o krótkiej przerwie, raz o wielu tygodniach bez Prokopa na wizji i o narastających spekulacjach. Drugi to jej powód — w jednej wersji chodziło po prostu o urlop i pracę nad nowym sezonem programu w Stanach, w innej tło przerwy pozostawało niejasne i było przedmiotem plotek.
W szerszym ujęciu warto pamiętać, że dłuższe zniknięcie gospodarza codziennego pasma niemal zawsze uruchamia falę domysłów o zmianach w składzie, a scena festiwalu bywa dla prowadzących wygodnym miejscem, by rozprawić się z nimi przed publicznością.