Kolumbia po trzęsieniu ziemi: 250 ofiar, wojsko w akcji ratunkowej
Do 250 wzrosła liczba zabitych w poniedziałkowym trzęsieniu ziemi na zachodzie Kolumbii. Wcześniejsze relacje mówiły o 164 i o 132 ofiarach. Ratownicy wspierani przez wojsko wciąż przeszukują gruzy, a władze uprzedzają, że bilans może rosnąć. MSZ nie ma informacji o poszkodowanych Polakach.
Zachodnią Kolumbię dotknęło w poniedziałek silne trzęsienie ziemi. Opisywane jest ono jako najsilniejszy taki wstrząs w tym kraju od początku stulecia.
Bilans zmieniał się z godziny na godzinę. Najnowsze doniesienia mówią o 250 zabitych. Wcześniej, we wtorek, wskazywano 164 ofiary śmiertelne, powołując się na miejscowe władze. Najniższa liczba, jaka pojawia się w relacjach, to 132 osoby. Rannych są setki.
Służby wciąż pracują na miejscu. Ratownicy sprawdzają rumowiska po zawalonych budynkach, do działań skierowano też wojsko. Władze uprzedzają, że zestawienie nie jest zamknięte i liczba zabitych może jeszcze rosnąć — właśnie dlatego, że pod gruzami nadal trwają poszukiwania.
Sytuację obywateli polskich przebywających w Kolumbii sprawdza Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Jak przekazał Maciej Wewiór, resort nie dysponuje danymi o Polakach, którzy ucierpieliby w kataklizmie.
ROZBIEŻNOŚCI. W obiegu są trzy różne bilanse ofiar śmiertelnych: 132, 164 oraz 250. W jednym z przekazów liczba 132 z nagłówka nie zgadza się z ogólnikowym „ponad stu" zabitymi w treści. Rozchodzi się też sposób atrybucji: bilans 164 ofiar przypisywany jest lokalnym władzom, a liczba 250 — wprost agencji informacyjnej. Nigdzie nie podano godziny, o której obowiązywał dany bilans, więc kolejności aktualizacji nie da się na podstawie dostępnych informacji jednoznacznie odtworzyć. Określenie „najsilniejsze w tym stuleciu" pojawia się tylko w części relacji, w pozostałych go nie ma. Informacja o setkach rannych występuje wyłącznie w jednym miejscu.
Warto pamiętać, że w pierwszych dobach po katastrofie rozbieżne liczby są regułą, a nie wyjątkiem: dane spływają z różnych szczebli administracji i w różnym czasie, a każda relacja zamraża jeden moment. W szerszym ujęciu dopóki trwa przeszukiwanie gruzów, każdy podany bilans należy czytać jako stan na daną chwilę, nie jako podsumowanie.