Koła gospodyń ożywiają wsie: spisują wspomnienia, malują ścianę, pieką kołacz
Trzy koła gospodyń z różnych wsi pokazują, jak lokalne organizacje zmieniają codzienność sąsiadów. W Walidrogach nowe koło spisuje wspomnienia najstarszych mieszkańców, we Wszechświętem gospodynie zamieniły pomazaną ścianę świetlicy w malowidło, a w Centawie wróciło wspólne pieczenie.
Najmłodsze z opisanych kół działa w Walidrogach. Koło Gospodyń Wiejskich „Koło Dobra” wpisano do rejestru w czerwcu 2025 roku, a jego założycielami było dziewięć kobiet i jeden mężczyzna. Przewodniczy mu Joanna Jalowska, jej zastępczynią jest Magdalena Małek, a pieniędzmi zarządza skarbnik Agnieszka Malczyk. Przewodnicząca zwraca uwagę, że wieś leży blisko Opola, więc wielu mieszkańców pracuje lub uczy się poza nią, a równocześnie przybywa nowych sąsiadów. „Walidrogi się zmieniają” – mówi Jalowska. Koło ma ułatwić ludziom poznanie się, a przy okazji pozwala sięgać po pieniądze spoza funduszu sołeckiego, którego możliwości przewodnicząca, zasiadająca też w radzie sołeckiej, ocenia jako ograniczone.
Na koncie organizacji są już piknik rodzinny, mikołajki poprzedzone warsztatami z pieczenia i dekorowania pierników oraz pomoc przy dożynkach. Tegoroczny dzień kobiet upłynął pod znakiem lalki Barbie: uczestniczki, ubrane na różowo, dyskutowały o tym, jak z biegiem lat zmieniała się jej rola i jak wpływała na postrzeganie własnego wyglądu. Obecnie koło prowadzi projekt „Ocalić od zapomnienia” – nagrywa i spisuje opowieści najstarszych mieszkańców. Środki na ten cel zdobyło w konkursie ofert gminy Tarnów Opolski. Na liście pomysłów są jeszcze zajęcia jogi, sprzątanie okolicznych lasów oraz prezentacja własnego logo.
We Wszechświętem gospodynie musiały zmierzyć się z napisami, którymi młodzież pokryła ścianę świetlicy sąsiadującej ze Szkołą Podstawową im. Bronisława Grażewicza. Nie szukały sprawców – poprosiły wójta Marcina Kasinę o pozwolenie na odmalowanie muru. Gdy je dostały, mieszkanka wsi Emilia Kucharska, występująca też jako DJ Hasia, przez kilka dni wypełniała ścianę rysunkami związanymi z jedzeniem. Pasują one do miejsca, przy którym w ubiegłym roku stanął piec chlebowy. Koło nie wyklucza, że malowidło będzie z czasem rozbudowywane o motywy kolejnych wydarzeń we wsi.
W Centawie Koło Kobiet wróciło do wspólnego pieczenia po kilkuletniej przerwie. Członkinie przez piątek i sobotę przygotowywały w domach kołacz, mielczankę, maślane ciastka, andruty, kokosanki oraz kopki, czyli słodkie kulki na bazie mleka w proszku. Stoisko opustoszało w bardzo krótkim czasie.
W szerszym ujęciu wszystkie trzy historie pokazują, że koła gospodyń nie zamykają się dziś w kultywowaniu tradycji – coraz częściej pełnią rolę lokalnych animatorów, którzy łączą starszych i nowych mieszkańców oraz dbają o wspólną przestrzeń.