Joanna Racewicz uczestniczyła w szkoleniu obronnym. Tłumaczy, po co się przygotowuje
Dziennikarka Joanna Racewicz z własnej woli zapisała się na szkolenie z obronności, a zdjęcia z zajęć opublikowała na Instagramie. W długim wpisie przekonuje, że przygotowanie na kryzys nie wynika ze strachu, lecz ma ograniczyć chaos i poczucie bezradności, gdy zrobi się trudno.
Joanna Racewicz, dziennikarka, uczestniczyła w szkoleniu obronnym, na które zdecydowała się dobrowolnie. Z przebiegu zajęć zdała relację w sieci: na swoim profilu na Instagramie pokazała serię fotografii, z których można się zorientować, jak wyglądał program kursu.
Zdjęciom towarzyszył rozbudowany tekst, w którym Racewicz wyjaśniła swoje motywy. Jej zdaniem umiejętności zdobywane podczas takich zajęć przydają się przy każdej sytuacji kryzysowej, a samo zapisanie się na nie nie jest oznaką lęku. Dziennikarka napisała: „Nie przygotowuję się dlatego, że coś złego na pewno się zdarzy. Przygotowuję się po to, żeby w trudnej chwili było mniej chaosu, bezradności i strachu".
Dostępne relacje nie podają szczegółów samego szkolenia. Nie wynika z nich, kto je prowadził, gdzie i kiedy się odbyło ani ile trwało. Wiedza o jego przebiegu pochodzi wyłącznie z tego, co opublikowała sama uczestniczka.
W szerszym ujęciu warto zauważyć, że dziennikarka wyraźnie oddziela przygotowanie od paniki. W jej opowieści kurs nie jest reakcją na konkretne zagrożenie, lecz sposobem na to, by w razie kłopotów wiedzieć, jak się zachować. Taki spokojny ton, pozbawiony straszenia, może trafić do osób, które same rozważają podobny krok, ale obawiają się, że otoczenie uzna je za alarmistów.