Wiadomości 60 · materiał własny

Fałszywe telefony do rodzin ofiar wypadku na Węgrzech. Wojewoda apeluje o czujność

23 sierpnia 2026 · na podstawie 4 niezależnych relacji

Bliscy osób poszkodowanych w wypadku polskiego autokaru na Węgrzech odbierają telefony od oszustów. Wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul apeluje, by niczego nie podpisywać i nie ulegać presji, a także przypomina, że urząd i służby w takich sprawach docierają do rodzin osobiście, a nie przez telefon.

Rodziny osób, które ucierpiały w wypadku polskiego autokaru na Węgrzech, stały się celem prób wyłudzeń. Ostrzeżenie w tej sprawie wydała wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul, kierując je przede wszystkim do mieszkańców regionu.

Mechanizm jest prosty: ktoś dzwoni do bliskich poszkodowanych i podaje się za kogoś, kim nie jest. Z części doniesień wynika, że dzwoniący podszywają się pod przedstawicieli władz oraz służb ratunkowych. Stawką są pieniądze — chodzi o oszustwa finansowe wymierzone w osoby, które właśnie dowiedziały się o tragedii.

Wojewoda wskazała granicę, po której najłatwiej rozpoznać próbę naciągnięcia. „Nie kontaktujemy się telefonicznie z rodzinami ofiar i osób poszkodowanych. Zawsze kontaktujemy się osobiście" — powiedziała Kubas-Hul. Innymi słowy: rozmowa telefoniczna, w której ktoś powołuje się na urząd albo na służby, sama w sobie jest sygnałem ostrzegawczym.

Drugi element apelu dotyczy dokumentów i pośpiechu. Kubas-Hul prosi, by nikt z rodzin nie podpisywał oświadczeń podsuwanych mu w takiej sytuacji i nie podejmował decyzji wtedy, gdy rozmówca próbuje go do nich popchnąć presją. „Apeluję do wszystkich rodzin: uważajcie, jeżeli takie zdarzenie ma miejsce" — zwróciła się wojewoda do bliskich poszkodowanych.

Dostępne relacje rozkładają akcenty nieco inaczej — jedne mocniej opisują same telefony, inne podszywanie się pod instytucje i namawianie do podpisów — ale co do sedna są zgodne: kontakt telefoniczny w tej sprawie nie pochodzi od urzędu.

W szerszym ujęciu ostrzeżenie sprowadza się do jednej zasady, przydatnej także poza tą konkretną sprawą: żadna informacja przekazana przez telefon nie wymaga natychmiastowej decyzji ani podpisu, a sprawdzenie rozmówcy bezpośrednio u źródła nic nie kosztuje.

Na podstawie

  1. Bankier.pl
  2. Money.pl
  3. Onet Wiadomości