Eksplozje i pożar przy lotnisku w Rijadzie, loty odwołane i opóźnione
W sobotę nad okolicą międzynarodowego portu lotniczego w Rijadzie pojawił się ogień i czarny dym, a rozkład rejsów się rozsypał. Kilka godzin wcześniej mieszkańcy stolicy Arabii Saudyjskiej usłyszeli alarm ostrzegający przed możliwym atakiem. Władze nie przekazały żadnych szczegółów.
Nad terenem przy międzynarodowym porcie lotniczym w Rijadzie unosił się w sobotę czarny dym, widoczne były również płomienie. Ruch pasażerski został zakłócony: jedne rejsy skasowano, inne wystartowały z opóźnieniem. Utrudnienia dotknęły lotnisko obsługujące połączenia międzynarodowe.
Zanim doszło do pożaru, w saudyjskiej stolicy uruchomiono alarm. Ostrzeżenie dotyczyło groźby ataku, a według części doniesień — ataku z powietrza. Od momentu jego ogłoszenia do zdarzeń przy lotnisku minęło kilka godzin. W tym czasie nad miastem rozległy się dwa potężne wybuchy.
Strona saudyjska jak dotąd nie zabrała głosu. Nie ma oficjalnych danych ani o rozmiarach zniszczeń, ani o osobach poszkodowanych, ani o tym, co wywołało ogień. Brak komunikatu sprawia, że jedynym źródłem wiedzy pozostają obserwacje z okolic portu lotniczego.
Dostępne relacje rozchodzą się w trzech punktach. Pierwszy to skala utrudnień — raz mowa o części lotów, raz o znacznej ich części. Drugi dotyczy wybuchów: w większości opisów pojawiają się dwie silne eksplozje, gdzie indziej jedynie odgłosy eksplozji, bez podanej liczby. Trzeci to charakter zagrożenia, przed którym ostrzegał alarm: raz opisywany ogólnie jako możliwy atak, raz precyzyjniej jako potencjalne uderzenie z powietrza.
Warto pamiętać, że w szerszym ujęciu obraz tego zdarzenia opiera się wyłącznie na obserwacjach z zewnątrz. Dopóki nie padnie oficjalne stanowisko, nie da się rozstrzygnąć, czy alarm i późniejszy pożar przy lotnisku miały ze sobą cokolwiek wspólnego.