Dron uderzył w pociąg przy granicy. Ewakuowano skład z Johnsonem
W niedzielę rano przy granicy Polski z Ukrainą trzeba było opróżnić specjalny skład, którym wracała z Kijowa międzynarodowa delegacja polityków i ekspertów — był wśród nich Boris Johnson. Kilka minut różnicy sprawiło, że rosyjski dron trafił nie w ten pociąg, lecz w inny, jadący do Warszawy.
Do zdarzenia doszło w niedzielę rano, w czasie gdy Rosja prowadziła szeroko zakrojony atak na Ukrainę. Zagrożenie ze strony dronów wymusiło wyprowadzenie pasażerów ze specjalnego pociągu, który zbliżał się wtedy do granicy z Polską.
Podróżowali nim europejscy politycy oraz osoby związane z dyplomacją i administracją. Wśród wymienianych nazwisk jest były szef brytyjskiego rządu Boris Johnson, a także Gunter Sautter, pełniący funkcję doradcy kanclerza Niemiec. Do delegacji należała również prof. Katarzyna Pisarska, zajmująca się problematyką międzynarodową.
Ewakuowano nie jeden, lecz dwa składy. Drugim był zwykły pociąg pasażerski kursujący na trasie Kijów — Warszawa i to właśnie w jego lokomotywę uderzył rosyjski dron. Dystans między jednym a drugim pociągiem był minimalny — chodziło o kilka minut jazdy. Pisarska tak opisała ten moment: „Gdy pociąg relacji Kijów — Warszawa był już za nami, nastąpiło uderzenie, ale ten skład również ewakuowano". Sytuację podsumowała słowami: „Mieliśmy ogromne szczęście".
Dostępne opisy zdarzenia zasadniczo się pokrywają, choć rozchodzą się w jednym punkcie: w tym, kogo dokładnie wieziono specjalnym pociągiem. Raz mowa jest o politykach i dyplomatach, w innym miejscu o politykach i urzędnikach, gdzie indziej o delegacji złożonej z polityków i ekspertów. Żadna z wersji nie podaje pełnej listy pasażerów.
Warto pamiętać, że w szerszym ujęciu incydent dotyczy połączenia kolejowego, z którego korzystają zarówno zwykli pasażerowie, jak i zagraniczne delegacje jadące do Kijowa i z powrotem. Skutki ostrzału sięgnęły tym razem bezpośredniego sąsiedztwa polskiej granicy.