Dron spadł w Rumunii, myśliwce w powietrzu. F-16 zniszczył drona nad Morzem Czarnym
Bezzałogowiec wtargnął nocą nad Rumunię i spadł na pustkowiu na południowym wschodzie kraju — obyło się bez ofiar i zniszczeń. Tej samej doby rumuński F-16 zniszczył drona morskiego przy platformie gazowej na Morzu Czarnym, a nad Ukrainą trwał zmasowany rosyjski atak.
Do naruszenia rumuńskiej przestrzeni powietrznej doszło w nocy ze środy na czwartek, w trakcie zmasowanego rosyjskiego uderzenia na Ukrainę. Maszyna bezzałogowa znalazła się nad terytorium Rumunii, a potem spadła w południowo-wschodniej części kraju, na terenie, gdzie nikt nie mieszka. Resort obrony Rumunii potwierdził przebieg zdarzenia i przekazał, że nikt nie ucierpiał i że nie odnotowano szkód materialnych.
Zagrożenie uruchomiło reakcję lotnictwa. W powietrze poderwano maszyny dyżurne, wśród nich hiszpańskie F-18. Zbliżony scenariusz rozegrał się nad Mołdawią — tamtejsze władze mówiły o Shahedzie-136, który wleciał nad ich kraj.
Tego samego dnia rumuńskie lotnictwo użyło broni. Minister obrony Radu Miruta przekazał w czwartek, że myśliwiec F-16 zniszczył drona morskiego, który zbliżył się do platformy gazowej. Chodzi o instalację morskiego projektu Neptun Deep na Morzu Czarnym, około 80 km na wschód od Konstancy.
Nocne uderzenie najciężej odbiło się na ukraińskiej stolicy. W Kijowie, według dostępnych doniesień, zginęło co najmniej 12 osób.
Relacje rozchodzą się w dwóch punktach. Część z nich wprost nazywa maszynę, która spadła w Rumunii, rosyjskim dronem, pozostałe piszą wyłącznie o bezzałogowcu, bez wskazania, czyj był. Inaczej opisywany jest też obiekt strącony nad Morzem Czarnym: w jednej wersji przenosił materiały wybuchowe, w innych mowa po prostu o dronie morskim.
Warto pamiętać, że oba zdarzenia dotyczą państwa należącego do NATO i że w relacjach opisano je jako kolejne z serii incydentów przy granicy z Ukrainą. W szerszym ujęciu różnica między dronem, który sam rozbił się na pustkowiu, a takim, który został zniszczony ogniem myśliwca, jest istotna — w pierwszym przypadku obrona powietrzna wyłącznie obserwowała, w drugim otworzyła ogień.