Czterolatek tonął w basenie w Nowęcinie. Chłopca odratowano po reanimacji
Czteroletnie dziecko zaczęło tonąć w basenie w Nowęcinie koło Łeby, gdy w wodzie były przy nim inne dzieci. Chłopca udało się odratować, ale przeszedł reanimację. Przebieg wypadku utrwalił monitoring, a nagranie wstrząsnęło szefem morskich ratowników.
Do zdarzenia doszło na basenie w Nowęcinie koło Łeby. Czteroletnie dziecko znalazło się pod wodą, a obok w kąpielisku przebywały inne dzieci. Nikt z dorosłych nad nim wtedy nie czuwał — z doniesień wynika, że rodzice zostawili je bez opieki.
Chłopiec został wyciągnięty z wody i wymagał reanimacji. Ta okazała się skuteczna: dziecko przeżyło.
Przebieg wypadku utrwaliły kamery. Nagranie obejrzał Sebastian Kluska, dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa, i opisał swoje wrażenia publicznie, we wpisie na platformie X. „Widziałem w życiu zbyt wiele śmierci, ale oglądanie na filmie umierania tego dziecka jest przerażające" — napisał. Ratownik ocenił też: „To cud że ten dzieciak żyje".
Doniesienia o tym samym wypadku są zgodne co do wieku dziecka, miejsca i finału akcji. Różnią się szczegółowością opisu nadzoru: w części z nich pada wprost informacja o pozostawieniu dziecka bez opieki przez rodziców, w innych mowa jedynie o tym, że przy tonącym były wyłącznie dzieci.
Odrębnym przypadkiem, choć również z basenu, jest sytuacja w Pabianicach. Tam 55-latek zanurkował i nie wynurzył się; poszkodowanym okazał się komendant straży miejskiej. Mężczyznę reanimowano, a następnie przewieziono do szpitala. To zdarzenie nie ma związku z wypadkiem pod Łebą.
W szerszym ujęciu: oba przypadki pokazują, że basen bywa dla nadzoru równie wymagający jak otwarta woda, a o wyniku takiej akcji decydują sekundy i to, czy ktoś w porę patrzy w stronę wody.