Budanow: ukraińska armia potrzebuje co miesiąc 30 tys. zmobilizowanych
Szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow podał konkretną liczbę: bez co najmniej 30 tys. nowo zmobilizowanych osób miesięcznie utrzymanie obecnej sytuacji na froncie nie będzie możliwe. Wymiana szefa resortu obrony, jak ocenił, niewiele tu zmieni.
Kyryło Budanow, kierujący Biurem Prezydenta Ukrainy, wskazał skalę miesięcznego zapotrzebowania ukraińskiego wojska na ludzi. Chodzi o minimum 30 tys. osób powoływanych co miesiąc — i to nie po to, by front przesuwać, lecz by utrzymać go w obecnym kształcie.
Zapytany o to, czy zmiana na stanowisku ministra obrony poprawi wyniki naboru, Budanow ostudził takie oczekiwania. W jego ocenie personalna rotacja w resorcie nie przełoży się na liczbę rekrutów, bo problem ma zbyt duży ciężar, by rozwiązała go jedna decyzja kadrowa.
Równolegle resort obrony zapowiedział przebudowę Terytorialnych Centrów Rekrutacji — instytucji odpowiadających za pobór.
O samej mobilizacji Budanow mówił bez łagodzenia tonu. „Niestety, musimy zaakceptować ją [mobilizację] taką, jaka jest. Nie możemy postąpić inaczej" — stwierdził, dodając, że potrzebna jest odwaga, by mówić o tym uczciwie.
Dostępne relacje nie są w pełni zgodne co do tego, jak dokładnie uzasadnił swoją odpowiedź w sprawie ministra. W jednej wersji akcent pada na to, że sama zmiana personalna nie zwiększy napływu rekrutów; w innej — że rozmiar problemów jest po prostu zbyt duży. Różnica dotyczy sformułowania, nie sensu: w obu wariantach Budanow odrzuca nadzieję, że nowy minister odwróci trend.
Warto pamiętać, że podana liczba to opis potrzeb, a nie prognoza ich zaspokojenia. Trzydzieści tysięcy miesięcznie stanowi próg, poniżej którego — zdaniem Budanowa — utrzymanie linii frontu staje się problematyczne; z zapowiedzianej reformy centrów rekrutacji nie wynika jeszcze, czy i kiedy ten poziom uda się osiągnąć.