Brzoska znów ściera się z Metą o fałszywe reklamy, rząd zapowiada interwencję
W sierpniu 2026 roku w serwisach Mety ponownie pojawiły się oszukańcze reklamy podszywające się pod prezesa InPostu, a on sam wymienił publicznie nazwiska pracowników polskiego oddziału koncernu. Firma odpowiedziała oświadczeniem, w którym broni swoich ludzi. Do sporu włączył się minister cyfryzacji.
Spór Rafała Brzoski z Metą wszedł w kolejną fazę. W sierpniu 2026 roku znowu zaczęły krążyć reklamy podszywające się pod prezesa InPostu, a on w odpowiedzi opublikował wpis, w którym padły nazwiska konkretnych osób pracujących dla koncernu w Polsce. Dane te są jawne i można je znaleźć chociażby na LinkedIn.
Historia ciągnie się od dawna. Już w 2024 roku po Facebooku krążyły oszukańcze reklamy z wizerunkiem biznesmena i jego żony. Wtedy do sprawy wszedł UODO, który nakazał koncernowi wstrzymać na trzy miesiące wyświetlanie w Polsce reklam opartych na prawdziwych danych i wizerunku Omeny Mensah. Meta zaskarżyła to rozstrzygnięcie do WSA, ale skargę potem wycofała. W sierpniu 2025 roku analogiczne reklamy wróciły na Instagram. Pod koniec kwietnia 2026 roku Brzoska wygrał z koncernem przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie i przy tej okazji podał, że nawet 10 proc. przychodu Mety, czyli 16 miliardów dolarów, może pochodzić z reklam okradających ludzi.
W wydanym oświadczeniu Meta przekonuje, że oszustwa uderzają również w nią samą, bo podkopują zaufanie do jej ekosystemu reklamowego, i deklaruje dalsze inwestycje w narzędzia wykrywające takie treści. Firma powołuje się na usunięcie w ubiegłym roku ponad 159 milionów oszukańczych reklam, z czego 92 proc. zniknęło, zanim ktokolwiek je zgłosił. Wskazuje też na współpracę z zespołem CSIRT KNF oraz na kampanie edukacyjne prowadzone ze Związkiem Banków Polskich. Jednocześnie zarzuca biznesmenowi, że publiczne wskazywanie pracowników z nazwiska naraża ich bezpieczeństwo i niczego nie rozwiązuje.
Brzoska nie ukrywał rozczarowania odpowiedzią polskiego oddziału firmy — zwrócił uwagę, że nie padło w niej słowo o przeprosinach, i zadeklarował krótko: „Nie odpuszczę". Pod jego wpisem pojawiły się głosy wsparcia od osób znanych z mediów, między innymi od Małgorzaty Rozenek.
Do sprawy odniósł się wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, który rzucił koncernowi: „Nie jesteście ponad prawem". Jego zdaniem firma dysponuje wszystkim, czego trzeba, by takie treści zatrzymać — ma „pieniądze, technologię i możliwości". W poniedziałek zapowiedział, że wystąpi do Mety o pilne wyjaśnienia dotyczące stosowania przepisów DSA i usuwania oszukańczych reklam, na których platforma wciąż zarabia.
Relacje różnią się w drobiazgach. W jednych mowa o fałszywych reklamach wykorzystujących wizerunek przedsiębiorcy, w innych — o spreparowanym materiale na jego temat. Rozbieżnie opisane jest też umocowanie jednej ze wskazanych osób: raz jako członkostwo w Radzie ds. Cyfryzacji, raz jako zasiadanie w radzie działającej przy Ministerstwie Cyfryzacji.
Warto pamiętać, że dostępne relacje nie rozstrzygają, czy po kwietniowym wyroku koncern zmienił sposób weryfikowania reklam — opisują wyłącznie kolejne odsłony sporu i deklaracje obu stron.