Andrzej Beya-Zaborski zmarł w wieku 75 lat. Grał komendanta w filmach Jacka Bromskiego
Aktor, reżyser i pedagog związany przez dekady z Białostockim Teatrem Lalek odszedł w nocy 11 sierpnia po długiej chorobie. Ogólnopolską rozpoznawalność dała mu rola komendanta policji w Królowym Moście z cyklu „U Pana Boga…”. Rodzina prosi teraz, by zamiast kwiatów wesprzeć wskazaną fundację.
Informację o śmierci aktora przekazał zespół Białostockiego Teatru Lalek. „Smutna wiadomość... Andrzej Beya-Zaborski, wieloletni aktor BTL, zmarł dzisiejszej nocy po wieloletniej chorobie” — podano w komunikacie opublikowanym na Facebooku, do którego dołączono kondolencje dla rodziny i bliskich. Artysta miał 75 lat.
Urodził się 7 marca 1951 roku w Wałbrzychu, całe dorosłe życie zawodowe związał jednak z Białymstokiem. W 1978 roku ukończył Wydział Sztuki Lalkarskiej PWST — filię działającą w Białymstoku, a zaraz po dyplomie rozpoczął pracę na scenie lalkowej, której pozostał wierny przez kolejne dekady. Grał, reżyserował, uczył też młodszych adeptów zawodu jako pedagog i wykładowca. Za działalność na rzecz regionalnej kultury otrzymał w 2008 roku odznakę „Za zasługi dla Województwa Podlaskiego”.
Na ekranie zadebiutował w 1997 roku, w „Czerwonej rewolucji”. Rok później dostał rolę, dzięki której poznał go cały kraj: zagrał Henryka Wołkołyckiego, szefa policji w Królowym Moście, w komedii „U Pana Boga za piecem”. Do tej postaci wracał w kolejnych odsłonach — najpierw w „U Pana Boga w ogródku”, potem w „U Pana Boga za miedzą”, wreszcie w „U Pana Boga w Królowym Moście”. Cały cykl, podobnie jak sam aktor, mocno osadzony był w Podlaskiem.
Pracował także z Wojciechem Smarzowskim. W „Weselu” z 2004 roku wcielił się w księdza Adama, wystąpił również w „Róży” oraz w „Drogówce”, gdzie ponownie zagrał duchownego.
Szczegóły ostatniego pożegnania bliscy zamieścili w nekrologu. Znalazła się w nim prośba skierowana do żałobników: zamiast kwiatów mają przekazać datek na rzecz fundacji.
Doniesienia rozchodzą się co do tego, skąd pochodziła pierwsza wiadomość o śmierci. W jednych wskazano wpis samego teatru, w innych — informację ze strony Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego. Różnie opisano też moment jej ujawnienia: obok nocy 11 sierpnia pojawia się wtorkowy poranek. Nie wszędzie podano również rok — pełna data ze wskazaniem 2026 roku figuruje tylko w części przekazów. W jednym z nich nazwisko aktora skrócono do formy Andrzej Zaborski.
Warto pamiętać, że rozpoznawalność zbudowana na jednej filmowej postaci obejmuje tylko wycinek tego dorobku. Kilkadziesiąt lat pracy w teatrze lalek, reżyserowanie i uczenie kolejnych roczników aktorów pozostają mniej widoczne dla widowni spoza regionu, choć to one wypełniały większość jego zawodowej biografii.