Aleksandra Sarna o metamorfozie: leki, skutki uboczne i strój narzucany przez produkcję
Psycholożka znana z „Rozmów w toku” opisała, jak przebiegała jej przemiana: dwa preparaty przyjmowane w zastrzykach i działanie niepożądane, przez które terapię przerwała. Mówiła też, że o jej wyglądzie na wizji decydowała produkcja. Doniesienia rozchodzą się co do skali chudnięcia.
Aleksandra Sarna, 46-letnia psycholożka kojarzona z telewizyjnych „Rozmów w toku”, opowiedziała w podcaście o swojej przemianie. Dotyczy ona nie tylko masy ciała — zmieniły się także fryzura, sposób ubierania, doszły nowe tatuaże.
Farmakologia miała u niej dwa etapy. Najpierw był liraglutyd, wstrzykiwany podskórnie codziennie, potem semaglutyd — ten sam sposób podania, ale raz w tygodniu. Zaznaczyła, że preparaty o potwierdzonej klinicznie skuteczności niosą też ryzyko działań niepożądanych, i u niej takie wystąpiły. „Wzrok mi się zaczął mocno pogarszać” — mówiła, dodając, że tempo tych zmian wykraczało poza to, co tłumaczyłby sam upływ lat. O przerwaniu kuracji zdecydowała wspólnie z lekarzem prowadzącym. Ważyła wtedy około 78 kilogramów i tak skomentowała tamten moment: „To jest ta wersja, w której ja siebie też lubię najbardziej”.
Odcina się przy tym od sugestii, że szczupła sylwetka bierze się z rezygnacji z posiłków. „To nie jest tak, że ja nie jem” — powiedziała, wskazując, że kłopot leży po stronie wchłaniania. Apetytu nie traktuje jako pozostałości po otyłości; „Ja kocham jeść” — podkreśliła. Z okresu choroby pamięta co innego: ciągły głód i pośpiech, przez który nie rejestrowała nawet smaku tego, co je. Smaki, jak opowiada, otworzyły się przed nią dopiero po ustabilizowaniu masy ciała, gdy jedzenie przestało być wyścigiem z głodem.
Osobnym wątkiem były kulisy programu. Psycholożka twierdzi, że o tym, w czym pokazuje się na wizji, decydowała produkcja, a pewnych rzeczy nosić jej nie było wolno. Wspomniała również sytuację, w której ktoś poniósł za to konsekwencje. W innym fragmencie rozmowy wróciła do trudnego związku i byłej partnerki swojego mężczyzny — tamten czas określiła słowami: „To była kretyńska walka”.
Doniesienia rozchodzą się w kluczowej liczbie. Raz mowa jest o 50 kilogramach, raz o 80 kilogramach. Niejednoznaczna jest też sama liczba 50: bywa opisywana jako ubytek masy ciała, a bywa jako waga, którą psycholożka ma obecnie.
Warto pamiętać, że to relacja jednej osoby o własnym leczeniu, prowadzonym — jak sama mówi — z lekarzem prowadzącym, a nie opis tego, jak wymienione preparaty działają na kogokolwiek innego.
Na podstawie
- Kozaczek.pl
- Pudelek.pl
- Świat Gwiazd
- https://swiatgwiazd.pl/psycholog-z-rozmow-w-toku-schudla-50-kg-na-jaw-wychodza-nowe-fakty-bylo-inaczej-niz-wszyscy-zakladali-ms-wkt-020926
- https://www.pudelek.pl/odmieniona-psycholozka-z-rozmow-w-toku-poszla-poplotkowac-o-kulisach-programu-po-latach-ubolewa-to-jak-bylam-ubrana-nie-bylo-moja-decyzja-7325368810469472a